Życie na emerycie vol 3 – wiosna w Warszawie aż kipi

In Co tam w Warszawie, Przekrój

Jeśli wydawało mi się, że pracując z domu będę mieć dużo więcej czasu na swoje sprawy, to już wiem, że byłam w błędzie, stąd kolejna relacja życia na emerycie z pewnym opóźnieniem. Przygotujcie się więc na bombę ekologiczną  – będzie dużo roślin, tych wiosennych, jak i tych całorocznie instagramowych, będą muzea, bo mentalnie nadal jestem w Rzymie, wobec czego łażę i otaczam się antycznymi rzeźbami (a czasem ich kopiami, ale cóż, gdzie Rzym, gdzie Warszawa), oraz dużo, dużo więcej.

Na magnolie i tulipany już nie zdążycie, jeśli nie zrobiliście tego w tym roku, ale od czego macie mnie? Kredyt i tak należy się Karolinie z bloga Adventure Seekers, która wymyśliła nam wycieczkę do Powsina. Nieważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy, prawda? Wycieczki do Tesco na Kabaty z Luizą też nie zapowiadały zagranicznych wojaży, a mamy już na liście 3! Także przestroga i pocieszenie – uważaj z kim chodzisz po jogurty sojowe do supermarketu.

Fot. Adventure Seekers

Wracając do roślin  – Ogród Botaniczny PAN w Powsinie to przyjemne miejsce (może gdyby odjąć ptaki w klatce), warte 12 zł wydanych na bilet. Minusy? Brak sklepiku z pamiątkami w postaci sadzonek roślin. Przecież kiedy naoglądasz się tych wszystkich cudów natury, to oczywiste, że chcesz mieć je też w domu!

Pomyślałam więc, że może Ogród Botaniczny UW będzie w tej kwestii bardziej rozwinięty – niestety i tu nie znajdziemy sklepu z roślinami (chwała Leroy Merlin!). Nie znajdziemy też egzotycznych roślin i szklarni, a raczej polskich, pospolitych drzew, roślin i kwiatów oraz warzywa. Dla Warszawiaków może nie być oczywistością jak rośnie seler czy kapusta, no ale ja się wynudziłam.

Jak dobrze jednak, że obok są Łazienki i darmowe zwiedzanie w czwartki! Chociaż frekwencja w marcu była zdecydowanie przyjemniej niższa niż tydzień temu, to i tak tłumów o tej porze rogu (i przed południem) jeszcze nie ma. Bardzo lubię tam wracać, a każda wizyta jest takim mini świętem. Odkąd mam psa w parkach jestem dosłownie codziennie, przez co nie umiem w nich odpoczywać (mój pies wymaga 384638 rzutów patyków na wizytę). Do Łazienek z psami nie wolno, więc rozumiecie o czym mówię.

Ale okazuje się, że w Łazienkach nie można także zrobić zdjęcia innego niż rzeźba, nota bene KOPIA RZEŹBY w Oranżerii.  Polska 0: reszta świata 90! Nie wyobrażam sobie, żeby w Koloseum, Luwrze czy w Reina Sofia strażnik biegał za każdym, kto robi portret, bo jest to zakazane i wymaga kosmicznej opłaty. Sesje ślubne, tematyczne czy jakiekolwiek inne, jeśli wynajmują miejsca na wyłączność – owszem, rozumiem sens płacenia w takiej sytuacji. Ale w przypadku, kiedy zwiedzasz w godzinach otwarcia, a pozostali goście robią dalej swoje, jest dla mnie bez sensu i wyprowadźcie mnie z błędu, jeśli jest na to logiczne wytłumaczenie. Fuck the system prezentuje Globus w kapeluszu i odlewy gipsowe rzeźb.

Być może nowocześniejsze myślenie znajdziemy w CSW Zamek Ujazdowski? Duh! Ich wystawy często bywają dla mnie oderwane od rzeczywistości (nie jestem w stanie zrozumieć niektórych współczesnych twórców i ich sztuki), ale nie tym razem.„Bezludzka Ziemia” i „Centrum Natury Współczesnej” to mocno ekologiczne wystawy, w których kontrast między środowiskiem naturalnym (zdjęcia zwierząt na ścianie) a oceanem (?) utworzonym ze śmieci jest ogromny. W tle słychać odgłosy zwierząt, szum trawy, drzew – czyli mamy przed sobą obrazek naszej niedalekiej przyszłości. Smutnej. W ogóle cały przyrodniczy cykl jest tam bardzo ciekawy, polecam także zwyczajny, wydawałoby się, film o lodowcu. Dodana do niego muzyka jak z filmu science fiction tworzy niesamowity klimat, a oglądanie lodu nigdy nie było bardziej interesujące.

W CSW przy wypełnieniu anonimowej ankiety otrzymacie darmową wejściówkę do Muzeum Sztuki Nowoczesnej lub Zachęty do wykorzystania do 31 lipca!

Krótki pitstop na wsi i doładowanie obiadem babci (czy można by to nadawać DHL-em?), po czym chwila we Wrocławiu, gdzie tyle się zmienia, że nie poznaję już ulic, na których mieszkałam. Wspaniałe miasto, muszę tam zaglądać zdecydowanie częściej!

Za to Warszawa wiosną też nie odstaje i zanim zrobi się tu nieznośnie gorąco i tłoczno, każdą wolną chwilę biegam, latam, jeżdzę po mieście. Stay tunned, będzie tego jeszcze więcej!

  • Gołąb w chlebie.
    GOŁĄB W CHLEBIE.
    CO?!

  • Wow, ile fajnych rzeczy robisz 😀 Zapisuję sobie ten ogród botaniczny w Powsinie, blisko mam;)

  • Hehe, że tak powiem: u nas w Sydneyu… przy ogrodzie botanicznym jest sklep z roslinami! Szach mat, Warszawo!

  • L.

    to jak? zamiast kolejnego wyjazdu zagranicznego, weekend we wroclawiu?
    piekne zdjecia!!!

  • ja b propsuję osobę w płaszczu w cętki, nosiłabym jak zła (płaszcz, nie osobę).

Scroll Up
Inline
Inline