Warszawa Zofii Stryjeńskiej

In Co tam w Warszawie


Zofia-Stryjenska
źródło 

,,Wstałam, upudrowałam gębę, czekam.Aż mię przejdzie wstręt do pracy.”

Być może do tej pory nie mieliście okazji wynieść żadnej lekcji z mojego bloga, postanowiłam więc to zmienić! Blog ma bawić i óczyć! Dzisiejszy post to spacer śladem Zofii Stryjeńskiej. No właśnie, kogo? Przyznaję z ręką na sercu, że jeszcze miesiąc temu sama nie za bardzo wiedziałam kim była ta postać. Myślałam chyba, że była to aktorka albo pisarka przedwojenna. W jakimś magazynie natknęłam się na wywiad z p. Dorotą Wellman, która mówiła jakie ostatnio czyta książki i wśród kilku tytułów padł „Stryjeńska. Diabli nadali” autorstwa Angeliki Kuźniak, z notką, że książka wciąga i nie da się od niej oderwać (czy jakoś tak). Znalazłam gdzieś ebooka za grosze i o panie! To była dobra decyzja! Nie mam zamiaru recenzować książki ani opisywać postaci, bo jeśli chcecie, to sami wyszukacie. W skrócie powiem, że była to malarka tworząca jeszcze przed II wojną, bardzo znana i ceniona w Polsce i za granicami, kobieta moim zdaniem rakieta- z poczuciem humoru, temperamentem, ekscentryczna i pełna życia. Nieszczęśliwa, ale teraz nie o tym.

z19355190O,Zofia-Stryjenska-przy-pracy-nad-panneau-do-pawilonu

źródło

Książka w większości to oryginalny pamiętnik Stryjeńskiej i jakim zdziwieniem było dla mnie, że osoby w tamtych czasach wcale nie wyrażały się ą ę poprawnie i zawsze elegancko, że tamci ludzie mieli dokładnie te same problemy, co my! Mnie to naprawdę zaskoczyło, ponieważ do tej pory nie spotkałam się z takimi zapisami z lat ’30, ’40 i te postacie wydawały mi się płaskie, bez polotu. W końcu na starych fotografiach ludzie zawsze mają bardzo poważne lub smutne miny. Mini- spoiler. Oryginalne cytaty z książki.

1. Wyczuchrać się z betów
2. Umyć się, przyodziać, uładnić na gębie
Zamyślałam też wyjść na powietrze lub na chwilę do czytelni, więc punkt kolejny, trzeci: wybalansować na światło ulicy
4. Pożreć co nieco
5. Trochę pokręcić się po śródmieściu i wrócić do nory.
– Zocha

P1000948 copy

Moje szczęście: jest to jedyny obecnie wystawiany obraz Stryjeńskiej w Muzeum Narodowym. Brawo ja.


Anyways, książka, do której zachęcam bez względu na zainteresowania. To wspaniałe źródło dodatkowej wiedzy historycznej nawet dla największych ignorantów. Poważnie, zero nudy!!!!!! Ja tymczasem zapraszam na spacer śladami Stryjeńskiej. W Warszawie zachowało się kilka miejsc, które zostały ozdobione przez malarkę oraz takich, do których często chodziła będąc w stolicy. Z tym, że w jej czasach wszystko wyglądało jakieś 300 razy piękniej. Co by liznąć sztuki bez wycieczek do muzeum wystarczy.. udać się na warszawski Rynek Starego Miasta. O eureko, ileż to razy sama byłam w tym miejscu i nawet ekscytowałam się pracą konserwatorów z maluteńkimi pędzelkami pieczołowicie odnawiających fasady. Jedna z kamieniczek ozdobiona jest właśnie projektem Stryjeńskiej.

Zdjęcie z przed i po wojnie.

kamienicaźródło

P1010072 copy

P1010076 copy

Kolejnym, do dziś zachowanym elementem jest obraz malarki w Domu Wedla (kamienica na rogu Puławskiej i Madalińskiego). Z powstaniem obrazu wiąże się całkiem zabawna historia- Zofia zgodziła się go namalować, ponieważ honorarium znacznie pokryłoby jej długi (artyści są naprawdę bogaci dopiero po śmierci). Odebrała zaliczkę.. i nie miała zamiaru niczego malować. W końcu zmieniła zdanie (domyślacie się chyba, że nie mogła się ciągle ukrywać), a sam zainteresowany czekał na dzieło ponad rok.

P1000971 copy

Nieistniejący już IPS (Instytut Propagandy Sztuki) zrzeszał w swoich ramionach wielu artystów, jego założycielem był mąż Zofii, Karol Stryjeński. W kawiarni IPS-u malarka spędzała wolny czas najczęściej zamartwiając się nad swoim losem i obmyślaniem skąd by tu wziąć jakąś kasę (pożyczała od kelnerów). Brzmi współcześnie jak nie wiem co!


Kolejna kawiarnia, po sąsiedzku od IPS-u, Sztuka i Moda. Wtedy to zbierały się tam osobistości! Śmietanka malarstwa, pisarstwa, aktorzy. Dziś każdy wie, gdzie pojawił się Szyc i Karolak co najwyżej… Nie oceniam, tak tylko mówię.

SM0_1-G-7143

źródło

Do listy dopisałabym także Mazowiecką 10, gdzie mieszkała przez jakiś czas, Belweder (środowe herbatki), Ogród Botaniczny, nieistniejąca księgarnię Mortkiewicza, Cyrk Braci Staniewskich. Tak się składa, że nie mam szans zrobić temu zdjęć (bo nie istnieją albo są brzydkie albo Belweder widział każdy).

Książka naprawdę 10/10, i mówię to ja, która nigdy nie znosiła biografii! Obraz(y) Zofii Stryjeńskiej do zobaczenia w Muzeum Narodowym. Ja tymczasem poszłam za radą i tak spędzam dzień:

,,Dzień przepędzę samotnie. Miło jest pobyć z kimś inteligentnym.”

IMG_4947


  • Netka

    Piękna książka. Też czytałam ją z zapartym tchem. Polecam również biografię Osieckiej- Potargana w miłości. Całkowicie zaskoczył mnie obraz ten bardzo znany.

    • dziekuje za polecenie! chetnie sprawdze, bo malo wiem o Osieckiej w sumie. Wczoraj kupilam takze o Ewie Demarczyk i pierwsze strony zapowiadaja sie obiecujaco. Pozdrawiam! 🙂

  • Ach świetny wpis, zaraz szukam książki. Poza tym chyba zostanę na Twoim blogu dłużej, bardzo podoba mi się klimat i czuję się tu jak u siebie:) Gratulacje!

  • Nie przepadam za biografiami, ale mnie przekonałaś! Biegnę szukać ebooka 🙂

  • Jak to się mówi, człowiek uczy się całe życie, a i tak głupi umiera 🙂 Można całe życie mieszkać w Warszawie, a pojęcia nie mieć o tych wszystkich cudach zdobiących stare budynki, które wcale nie zostały stworzone przez anonimowego konserwatora 🙂 Świetny wpis, a teksty z książki powalające, szkoda byłoby nie zdobyć i nie przeczytać, choć podobnie jak Ty nie czytuję biografii 🙂 Może czas to zmienić 😀
    Pozdrawiam,
    M.

    • to prawda, czulam sie jak ostatnia ignorantka nie wiedzac nic praktycznie o swoim miescie, ale nadrabiam:) biografii nadal nie lubie, wzielam sie z zapalem za inna, ale po kilku stronach odpuscilam. w tym przypadku pamietnik Stryjenskiej robi jednak cala robote, co za charakter!
      pozdrawiam:)

  • Słuchała fragmentów w radiowej Trójce i książka jest na mojej liście do przeczytania. Fascynująca osoba ta Stryjeńska, zgadzam się z Tobą.
    Tak na marginesie i całkiem cichutko, na początku wpisu masz błąd, zakładam, że niecelowo popełniony, w słowie uczyć ( jest óczyć).
    Pozdrawiam. Podoba mi się u Ciebie, pozaglądam

    • a nie, nie, celowo jak najbardziej 🙂 taka gra slowna

  • po biografie sięgam wtedy kiedy cos już niecos wiem o danej osobie..intryguje mnie chce wiedzieć wiecej…twoja opowiesc rozpala ciekawosc…dziękuje

  • Fascynująca kobieta:) Warszawa jej czasów pewnie też.
    (wiedziałaś, ze ma swój profil na fb? – https://www.facebook.com/z.stryjenska/?fref=ts

    • tak, widzialam, swietny pomysl, bo dzieki temu jeszcze wiecej osob ma szanse ja poznac:)
      pozdrawiam

  • Słuchałam tej książki w Radiowej trójce i faktycznie wciąga. 🙂 tez o tej pani wcześniej niewiele wiedziałam.

Scroll Up
Inline
Inline