Warna i Bałczik- Bułgaria zimą to dobry pomysł!

In Bulgaria, Podróże

Można być normalnym człowiekiem i spędzać zimę na stoku albo pod palmą. Latem można wpakować się w samochód i leżeć z piwem na plaży w Chorwacji lub Bułgarii. Można być też mną i spędzać w Bułgarii… zimę.

Powody były dwa: wizzair anulował nasze loty do Gruzji i z Gruzji do Sofii, skąd mieliśmy już wykupione loty do Aten. W Atenach mieszka Anka, to od autostopu do Grecji (widzicie już, że było warto) więc nie miałam zamiaru z tego rezygnować. A samą Bułgarię również wspominam najlepiej na świecie, bo właśnie tam wylądowałyśmy (totalnie nie po drodze) po tramie od tureckiego kierowcy ciężarówki. Nie pytajcie. A poza tym, czy to naprawdę robi jakąkolwiek różnicę czy jest ci zimno w Warszawie czy gdziekolwiek indziej? Bułgaria zimą jest taka sama jak Warszawa zimą, a dzień jest nawet odrobinę dłuższy.

Warna

Do Warny dostaliśmy się nocnym pociągiem z Sofii. O pociągach w Bułgarii można powiedzieć wszystko, ale na pewno nie to, że jest w nich zimno. Rozbieraliśmy się do skarpet, tak grzeją. Okna zaśrubowane (może dlatego, że kiedyś sama w nich paliłam. Mamo nie czytaj.) O 6.30 w niedzielę na ulicach były tylko bezdomne psy i mewy. Można by powiedzieć, że zaczęliśmy zwiedzanie od dupy strony, bo od razu po przylocie pojechaliśmy na drugi koniec kraju po to, żeby za 5 dni znowu znaleźć się w Sofii. Gdyby ktoś szukał najgorszego organizatora wycieczek, to już wiecie, gdzie się zgłosić.

Od razu uprzedzam, że nie znajdziecie tu odpowiedzi na pytanie „co zobaczyć w Warnie”. Od tego macie Google. Taka ze mnie pomocna blogerka. Mam za to hinty na widoki, najlepszy bar na plaży (także zimą), fajne muzeum, które w sezonie zimowym zamknięte jest w niedziele i poniedziałki, czyli właśnie wtedy, kiedy byliśmy w Warnie. Powiem wam także, o gorących źródłach, o których na pewno nie wiedzieliście. To co, zostaniecie?

view

Żeby mieć taki widok (powyższy) wystarczy udać się na ostatnie piętro Hotelu Cherno More i w restauracji zamówić herbatę (4 zł za dwie). Hotel znajdziecie od razu, to najbrzydszy najwyższy budynek w centrum. Sama restauracja jest już podróżą do przeszłości, bo wystrój pamięta jeszcze Stalina. Fun fact: Warna w latach 1949-56 nosiła właśnie nazwę Stalin.

Pewnie ciężko sobie to wyobrazić, ale z radia tego samochodu leciała muzyka klasyczna. Koty karmione są po królewsku.

Zanim zaczniecie wzdychać do tego basenu pozwólcie, że przytoczę wam żywą, miejską legendę z mojego Brzegu. W Brzegu też jest miejski basen, ale to największa hańba i siara wrzucić tam chociaż nogi. Powód? Powód jest taki, że kąpią się tam tylko Cyganie (nic do nich nie mam, ale na ten basen się po prostu nie chodzi i już). Drogą dedukcji- cieszę się, że zapytaliśmy w hostelu o ten bułgarski. Kąpią się tam głównie bezdomni. Złota rada: o wszystko dokładnie pytajcie. Nie chcę wiedzieć jak zostalibyśmy wyśmiani wśród mieszkańców gdybyśmy zdecydowali się tam dołączyć.

A tak poważnie to pewnie nie wiedzieliście, ale Bułgaria bogata jest w gorące wody mineralne. Poza tymi „dzikimi” basenami w samej Warnie znaleźliśmy jeszcze jeden, na plaży, zamknięty jednak zimą. Trochę nie rozumiem jaki jest sens brania gorących kąpieli latem, kiedy woda w morzu 10 metrów dalej jest równie ciepła i przyjemna.

Jeśli interesują was historia i tradycje, w Warnie znajdziecie świetne (ponoć) muzeum archeologiczne. Czy wiedzieliście, że właśnie w Warnie odkryto najstarszy złoty skarb na ziemi? Gorące źródła znane były także Rzymianom, a pozostałości term nadal widoczne są w centrum miasta. Zwiedzanie dla biedaków (jak my): wszystkie kościoły stoją otworem, można się przy okazji zagrzać. Mogłabym napisać cały artykuł o tym, czego nie robić w Warnie, bo nie mieliśmy na to najmniejszej ochoty. Proszę bardzo: muzeum etnograficzne, akwarium, miejskie zoo, planetarium, primorski park i sto innych. Taki już ze mnie typ, że wolę poszwendać się zwyczajnie po ulicach (nie ze skąpstwa).

Makgohalgs pierwszego dnia służyło mi do odszyfrowywania liter. Miało się kiedyś rosyjski w szkole, ale już Не разбирам

Dobrze się przyjrzyjcie zdjęciu poniżej. Będę grał w grę.

Mamy nosa! W tym roku Warna została ogłoszona European Youth Capital 2017, a Płowdid, w którym byliśmy później, Europejską Stolicą Kultury. Mogę więc udawać, że taka ze mnie Europejka i jestem ciekawa tych miejsc z tych właśnie powodów. NOT.

Poza centrum właśnie tak wygląda architektura miasta. Jak dla mnie bomba, bardzo jestem ciekawa jak takie mieszkania wyglądają w środku. Kolejny fun fact (i bardzo proszę kogoś z większym stażem o zweryfikowanie): czy wszędzie w Bułgarii prysznic to po prostu zawieszona słuchawka na ścianie w toalecie? 4/4 hostele i guesthouse’y w których spaliśmy miały właśnie taki luksus: możesz robić kupę i myć włosy w tym samym czasie. Nie żebym sprawdzała, tak zgaduję. Skoro już jesteśmy w temacie: w Bułgarii również nie wrzuca się papieru do kibla, tylko do kosza.

Kiedy pytają mnie- dlaczego nie robię nocnych zdjęć, odpowiadam:

  1. a)bo mam dosyć całodziennego dźwigania aparatu*
  2. b)bo mój sprzęt nie ogarnia nocnych zdjęć.

*żartowałam, zawsze noszę. Ale halo, to jest też mój urlop, chciałabym choć przez chwilę poczilować. Dziękuję.

O tej porze roku letni klimat możecie poczuć jedynie w barze Cubo. Barmanem jest Krzysztof Skiba, a z głośników leci Ibrahim Ferrer. Znacie to uczucie, kiedy macie euro w kieszeni i jedziecie je wydać do Polski? To wyobraźcie sobie, że wydawanie złotówek w Bułgarii jest dokładnie takie samo.

Czy poleciłabym to miejsce na wyjazd? Ba, ja już czekam, kiedy tam wrócę. Bułgarzy, wbrew opiniom, to wspaniali ludzie. Bardzo mili i pomocni. Chociaż ja sama byłam miła, więc nie wiem jak to jest, kiedy się wkurzą. Jeśli tak jak ja tęsknicie za swoim psem, znajdzie się 300 innych do potarmoszenia za uchem, koty w gratisie. Podczas wyjazdu zimą przygotujcie się na chłodek także w miejscu, w którym śpicie (nawet jeśli ma 9.2 na Bookingu). Pokoiki grzane są elektrycznie, ale nie na tyle, żeby siedzieć bez swetra. Łazienki i korytarze dosłownie wieją chłodem. Zdarza mi się w Warszawie narzekać na niewystarczająco odśnieżone chodniki (czyli kiedy mamy wydeptaną jednoosobową ścieżkę), w Bułgarii jak śnieg spadł, tak leży. A jak już ktoś odśnieża to z ulic na chodniki, samochody przecież muszą jeździć, prawda? Wybrzeże jest też zimą całkiem brzydkie, widać porozpoczynane remonty, a 99 % wakacyjnych kurortów i beach barów odstrasza, aż wierzyć się nie chce, że zdążą do lata.


Bałczik

Polecali wszyscy: trip advisor, właściciele hostelu, pani w centrum informacji turystycznej. Rzeczywiście, całkiem przyjemne miasteczko. Drobny szczegół. Latem. Wiecie co w styczniu było największą atrakcją w tym miejscu? My. Ale jeśli macie trzy godziny na zbyciu to możecie się wybrać, zdecydowanie wystarczy. Co tu dużo mówić, zobaczycie sami. Bida z nędzą. Wszystko pozamykane na trzy spusty. Do pałacu, który jest tam największą atrakcją (wraz z ogrodem botanicznym, drugim pod względem zbiorów w Europie przyp. red.) nawet nie doszliśmy.

Jak na całkiem małe miasto, również Bałczik ma bogata historię i kulturę. Wiecznie przerzucane między własność Rumunii i Bułgarii, w ostateczności po II wojnie światowej zostało bułgarskie. Mieszkańcy to mieszanka Bułgarów, Rumunów, Turków i Cyganów. W mieście działają 4 cerkwie i meczety. To wszystko, co powinniście wiedzieć o tym miejscu.

Centrum miasta. Na ulicach jak widać tłumy i dużo się dzieje.

Ta pani tak jak i my również nie mogła się doczekać na autobus powrotny do Warny.

Podsumowując: z perspektywy całego wyjazdu wiem, że właśnie w Warnie podobało nam się najbardziej (byliśmy jeszcze w Płowdiwie, Burgas i Sofii). To miasto ma jakąś dobrą aurę i pod niektórymi względami przypominało mi Wrocław. Jeśli będziecie mieć okazję chwilę tam pobyć, na nocleg polecam Yo- Ho Hostel– tani jak barszcz, w centrum i wiecznie pełen zwariowanych backpackersów. Poza hostelem raczej średnio dogadacie się po angielsku, ale guess what, dużo łatwiej będzie po polsku.

W następnym odcinku będzie o tym dlaczego nie jechać do Burgas i co ma wspólnego Woodstock z Bułgarią.

  • Pewnie, że dobry pomysł – przede wszystkim zdecydowanie mniej ludzi niż latem 🙂

  • o proszę! właśnie napatoczyłam się na Twój blog i me likes it! coś innego!

    w Varnie byłam jakieś milion lat temu, mając lat naście i zupełnie inaczej pamiętam to miasto. ale kusi mnie już, żeby znowu polecieć w tamte strony.

    • o rany, dziekuje!
      Bulgaria duzo od Rumunii sie nie rozni, ale Varna ma naprawde swietny klimat jako miasto. Pozniej troche zalowalismy, ze niepotrzebnie pojechalismy do Burgas, ktore bylo najnudniejsze na swiecie, moglismy zostac dzien dluzej.

  • A słyszałam, że do Bułgarii w zimie to i dobrze się wybrać na narty?

    • W tym roku zdecydowanie (kupa sniegu). No i tak, sa tam calkiem fajne gory i parki narodowe 🙂

  • wspaniałe fotografie! ale na kąpiel o tej porze bym się chyba nie skusiła 😀

    • Wbrew pozorom to naprawdę fajna sprawa (doświadczyłam na Islandii) i niezapomniane uczucie 🙂

  • Musiałabym się kiedyś wybrać na podobną wycieczkę … zwykle wybieram wczasy pod palemką i słodkie leniuchowanie 🙂

    • Ja natomiast chciałabym poleżeć i nic nie robić 🙂

  • Warna ma to zaszczytne miejsce, że jej nie znoszę, a razem z nią Bułgarii 🙂 Jest to pierwsze miejsce, którego brzydota mnie powaliła totalnie. Może dlatego, że skumulowała się z Konstancą (czy jakkolwiek się to piszę) gdzie miałam spędzić urlop, może ze względów osobistych. Wierz mi pierwszy raz w życiu rozpłakałam się z powodu brzydoty okolicy 😉 Na Twoich zdjęciach widziałam te paskudne miejsca i wiesz co? Zimą wyglądają ciekawiej, ładniej. Maja taki bałkański klimat, którego latem nie odnalazłam. Byłam w Balcziku – to był jeden dzień oddechu od szpetoty okolic Złotych Piasków. Ogród botaniczny i pałac super. No i czerwone dachy, wąskie uliczki. Polecam tak bardzo jak nie polecam Bułgarii 😉
    Chociaż to prawda cenowo jest idealna 🙂 Trafne porównanie 🙂
    ps. Fajne zdjęcia, ale zrób coś z ich wielkością – nie można ich zobaczyć w całości 🙁

    • Wiem, jest tam brzydko, ale właśnie mnie ta brzydota trochę fascynuje (jednak nie na tyle, żeby tam mieszkać 🙂 To chyba taki „urok” Bułgarii, Rumunia z reszta jest bardzo podobna. Wierz mi, że wybrałam i tak najładniejsze zdjęcia (plaża zimą naprawdę wyglądała jak wysypisko i zastanowiłam się, czy wyrobią się z porządkami do lata, ale z tego co piszesz pewnie nic się nie zmieni.
      Czy możesz powiedzieć mi coś więcej na temat problemu ze zdjęciami? Są za duże, bo powoli się ładują, bo są na cały ekran czy…… (nie wiem) ? Może to kwestia monitora, albo przeglądarki. Lubię duże zdjęcia i rozumiem, że to pionowe mogą być zbyt długie, ale sprawdzam zawsze na kilku kompach przed opublikowaniem i śmigają 🙂

  • Świetnie się czyta, a wpis zupełnie inny niż wszystkie. Kilka razy nawet zaśmiałam się pod nosem 😉 ! Chociaż powiem szczerze, że do Bułgarii jakoś mnie nie ciągnie, ale być może powinnam się nią bardziej zainteresować i wtedy by się to zmieniło? Generalnie kojarzy mi się głównie z bardzo tanią, wakacyjną destynacją (sama byłam na małolaty na obozie w Złotych Piaskach 🙂 ).

    • Cieszę się, że udało mi się Ciebie rozśmieszyć 🙂 Masz całkowitą rację, to taka typowa wakacyjna miejscówka, do której nigdy w życiu bym się nie wybrała, dlatego zrobiłam to zimą 😉

  • Genialne zdjęcia!
    Każde miejsce na ziemi ma swój niezwykły urok, bez względu na porę roku.

  • Przepiękne zdjęcia. Zimowy klimat miejsca na pewno ma swój urok, ja jednak chyba południe preferuję gdy na drzewach pojawią się liście, a kolory zewsząd mnie otaczają 🙂

  • piekne zdjecia i widac , ze wyjazd udany

  • Od jakiegoś czasu kusi mnie, aby pojechać w te strony 😉

  • wow niezłe klimaty! trochę jak cofnięcie się w czasie o 20 lat. Trochę przerażające, ale jednocześnie fascynujące 🙂

    • I to doslownie 20 lat wstecz, bo w sklepach znalazlam np. chrupki z dziecinstwa 🙂

  • Ciekawa wycieczka, może kiedyś się tam wybierzemy 🙂

  • O Bułgarii nie wiem nic także z zaciekawieniem otwierałam link do tego posta. Słyszałam tylko dużo dobrego na temat gościnności i przyjaznego nastawienia Rumunów i Bułgarów. 🙂 Zdjęcia są poruszające – z jednej strony piękna architektura, ciekawe miejsca i krajobrazy, a na tym wszystkim typowy wschodnioeuropejski bajzel. Serio, chyba nie mogłam mieszkać w innej części globu, bo brakowałoby mi tych wszystkich foliowych reklamówek, dresów, brzydkich kiosków i tandetnych gazetek. Zauważyłaś swoją drogą, że wszystkie, absolutnie wszystkie dachy są tam pomarańczowe?
    Masz też oko do fotografowania ludzi – potrafisz uchwycić emocje, interakcje między nimi. Zdjęcia z basenu to poezja. Ogląda się to pięknie.

    • Mnie bardzo urzekaja te smutne, post komunistyczne bloki, w ktorych naprawde ludzie nigdy nie wymienili okien i w wielu miejscach pekniecia sklejone byly tasma. Bardzo chcialabym zobaczyc jak te mieszkania wygladaja od srodka. Balchik rzeczywiscie caly w ten sam desen, domki troche wegierskie (bo kwadratowe), a dachy kojarzyly mi sie z Gruzja, chociaz jeszcze tam nie bylam. Tez kreca mnie te regiony, bo sa inne niz cala zachodnia Europa, ktora jest w sumie przewidywalna. Jak bedziesz miala okazje to polecam pojechac, ale nie na Zlote Piaski 🙂

  • Jaka megarelacja! :O Przeczytałam (i obejrzałam) z przyjemnością. O super zdjęciach nie wspominając.
    Oglądając nasunęło mi się jedno pytanie: czy w Bułgarii mieszkają ludzie poniżej 50 roku życia? A może zimą nie wychodzą z domów, a po zakupy wysyłają rodziców i dziadków, bardziej odpornych na zimno? 😛

    • Dzieki!!
      Haha, mieszkaja, mieszkaja. Varna jest np typowo studenckim miastem, jezdza tam rozne takze erazmusy. aAle wiesz jak to jest, raczej ci starsi i odrozniajacy sie z tlumu przyciagali moja uwage. Chociaz na mlode Bulgarki tez zwracalam uwage, ale glownie dlatego, ze mialy np. bardzo spalone pasemkami (!) wlosy :p

  • Ola

    Skoro przypomina Wrocław, to muszę!

  • Rzeczywiście smutek i szarość jest tam okropnie przygnębiająca.

  • a to ciekawostki 🙂
    pociągi, w których grzeją, aż trzeba siedzieć w samych skarpetkach, to nowość przy standardach polskiego pkp 😛

  • ada

    Hej! Trafiłam tu przez „Nieśmigielską” i nie żałuję 😉
    Prysznice w większości domów/starszych bułgarskich hoteli tak własnie wyglądają 😉 Trzeba się przyzwyczaić. Jest to trochę niebezpieczne, zrobiłam kiedyś szpagat na mokrej podłodze i podbiłam sobie oko drugiego dnia wakacji 😛
    Papier wrzuca się do kosza przez to, że w starszych budynkach rury kanalizacyjne były bardzo wąskie, wszystko się zapychało, co często kończyło się niezbyt ciekawie… Ogólnie z kanalizacją u nich słabo, sama miałam okazję się o tym przekonać, kiedy podczas ulewnego deszczu musiałam ratować cały swój dobytek z pokoju na parterze przenosząc go wyżej… Jakby to powiedzieć – szambo wybiło.
    Ogólnie Bułgaria to taki trochę mój drugi dom, uwielbiam, polecam i służę pomocą przy kolejnych wyjazdach 🙂
    Pozdrawiam i na pewno będę wpadać częściej 🙂

    • No czesc! No prosze, na cos sie ta Ela czasem przydaje 😉
      Czyli ze Ty mieszkasz w Bulgarii? Gdzie rezydujesz? Ale wspaniale! Mi sie tam bardzo podoba, ale nie te wszystkie ‚Zlote piaski’ i inne resorty. Z jakiegos niewytlumaczalnego powodu od pierwszego wejrzenia zakochalam sie w Warnie i naprawde lubie tam wracac.
      A prysznice- smiesznie, mnie rowniez nie przeszkadzaly. Sa nawet funkcjonalne -kupa i mycie wlosow? dream came true haha.

      Pozdrawiam Cie goraco!

      • ada

        Pomieszkiwałam w Bułgarii, najpierw był Erazmus, a później praca na wybrzeżu, ostatnio Słoneczny Brzeg, nie polecam. Zdecydowanie jestem fanką mniejszych miejscowości, z nadmorskich polecam Obzor na chodzenie po plaży bez końca i dobre, tanie jedzenie, a „głębiej” to zdecydowanie Wielkie Tyrnowo.

        Miłego dnia!

        • Dzieki za polecenia! Na pewno wroce do Bg jeszcze nie raz, aczkolwiek moze juz nie w styczniu… Od Zlotych Piaskow boziu uchowaj… Czesc! 😉

Scroll Up
Inline
Inline