Travelling Vegan- introduction

In Cały ten Weganizm, Podróże

Przeczytałam ostatnio na blogu, że Weganie są jak Jehowi: „denerwuje mnie to (…), za wszelką cenę chcą przeciągnąć Cię na swoją stronę, czasem nawet kosztem zdrowia’’. Nie chcę wchodzić w szczegóły ani rzucać, heh, mięsem, bo ten spór nigdy nie ma końca. A ja wolę odpuścić, kiedy wiem, że dyskusja nie ma sensu. Chciałabym jednak wprowadzić cykl postów nawiązujących tematyką do weganizmu. Chcę polecać wam miejsca, gdzie dostaniecie posiłek veg friendly. O ile jest to banałem w Warszawie czy Berlinie, o tyle będąc na np. wyspie Favignanie, która słynie z tuńczyka i owoców morza, może być już trudniej. Czyli proszę się nie martwić, Pani Jadłonomio, konkurencji nie będzie.

No one cares about your protein intake until they hear you’re vegan.

Pisałam już kiedyś o tym, że podróżowanie nabiera naprawdę nowego wymiaru, kiedy zmieniasz dietę o 180 stopni. To, co przynajmniej ja robiłam do tej pory, czyli próbowanie lokalnego jedzenia, nagle w większości przypadków staje się niemożliwe. Czyli odpada ważny aspekt podróży i odczuwania jej. Dla mnie oznacza to ogromną niesprawiedliwość i łzy na ulicy. Nie będę ukrywać, Sergio świadkiem, zapytajcie. Nikt mnie oczywiście do niczego nie zmusza (zjadłam raz mlecznego loda i przeżyłam), więc teoretycznie mogłabym zjeść coś z serem czy jajkiem (mięsu mówię kategoryczne nie). Pozostaje więc kwestia, czy chcę i czy moje życie zmieni się, jeśli posypię sobie  makaron parmezanem. No, ale to już sama muszę rozprawić się z myślami w mojej głowie, dlatego cieszę się na każdy nowy lokal z wegańskim żarciem, bo takie problemy wtedy przestają istnieć! Stąd więc pomysł, aby ułatwić (wam i sobie) życie i polecać miejsca cruelty free. Posty będę dzielić na trzy kategorie: at home (warszawskie, polskie i nasze domowe opcje), abroad (zza granicy) i on the go (czyli prowiant w podróży). Wszelkie sugestie i informacje mile widziane.

If you love animals so much, why do you eat all their food?

Październik to miesiąc promowania wegetarianizmu, stąd uznałam, że to dobry moment na wprowadzenie tego typu postów. Osobiście jestem wegetarianką od dwóch lat (z dodatkowym kilkumiesięcznym epizodem w wieku lat 15), a weganką od roku. Nie zmuszałam mojego faceta do zmiany diety, sam do tego doszedł i obecnie jest jeszcze bardziej ‘wegański’ niż ja. Jak wiecie mamy psa oraz królika (tego pewnie nie wiedzieliście!), więc nie jest dla nas problemem zrezygnowanie z jedzenia innych zwierząt. Nie brakuje nam tego, nie mamy niedoborów, a nasze posiłki są pełnowartościowe i pyszne . To tyle prywaty, zabieram się więc do roboty i efekty przedstawię już wkrótce!

  • Ania

    Tak! Takie rzeczy bede czytac z wielka przyjemnoscia! Weganskie smaki za granica i jak nie przeplakac pobytu we Wloszech bez pizzy z mozarella! 😉 Czekam!

    • no skoro tak bardzo czekasz, to biorę się do roboty! 😀

  • Ewa

    Z przyjemnością przeczytam kolejne wpisy! Niezwykle interesują mnie takie „ciekawostki” 😉
    Pozdrawiam serdecznie!

  • Ja po 1,5 roku mieszkania i jedzenia w Chinach wreszcie się poddałam i gotuję sama.

    • W ogóle mnie to nie dziwi, jeśli jest mowa o Chinach..

  • Podziwiam wegan za umiejętność radzenia sobie z wykluczeniem większości standardowych artykułów spożywczych… To zupełnie nie dla mnie, ale chciałabym spróbować pobyć chwilę weganką, choćby po to, żeby odkryć inne smaki 😉

  • Weganizm to tylko kwestia przestawienia się. A co do miejsc, gdzie serwują takie dania, to w swojej okolicy musiałabym ze świecą szukać…

  • Zawsze mam problem czy trafię na coś co polubię jeść jak wyjeżdżam w nieznane miejsca za granicę 🙂

Scroll Up
Inline
Inline