SOUTH ICELAND IN NOVEMBER, DAY 1

In Islandia, Podróże

Juz wiem, jak to jest z ta Islandią! Wiadomo- piękna, dziewicza kraina, żal nie zobaczyć, nie dotknąć aksamitnego mchu* czy nie sztachnąć się specyficznym zapachem z gejzerów. Wiem też, że nawet jeśli myślisz, że dorwałeś tani bilet, szybko wyrównasz różnicę samym transferem z lotniska. Sprytne bestie! Gdybym była prezydentem Polski, dojazd z Modlina pod Pałac Kultury nie kosztowałby 35 zł, oj nie.

*nie polecam w listopadzie, chyba że nie wykrzywiacie się na dotyk starej, mokrej i zimnej gąbki.

Przygotowując się do wyjazdu jedynie jakiś 1 % wszyskich artykułów, wpisów i filmików o Islandii pochodził z listopada. Dziwiło mnie to, do czasu aż sama się tam znalazłam. Nie chodzi o temperaturę, bo jest w miarę podobna do naszej. Problem jest taki, ze dzień ma 5 godzin. Słonce wstaje o 10.30 a o 16.00 jest już znowu ciemno. Słabo, szczególnie jeśli masz tak naprawdę dwa dni na zobaczenie wszystkiego, czego chcesz. Zanim napisze, co udało się zobaczyć, pożalę się na temat tego, czego się nie udało (wiec jak ktoś niezainteresowany, może dalej nie czytać) – lodowca, wielorybów, wybuchu wulkanu (tak na to liczyłam!), porządnej zorzy (widzieliśmy taka pół zorze- liczy się?).

Zrobiliśmy połowę południowej części wyspy, kierując się na wschód od Reykjaviku. Nasz pierwszy przystanek to wodospad Urriðafoss, którym początkowo pogardziłam (taki mały?), jednak później odszczekałam wszelkie obelgi, bo był to jedyny, który mogliśmy oglądać bez tłumu autobusów, wycieczek i budek z hot dogami.

Tutaj mamy przykład jak dobre selfie wpływa na samopoczucie człowieka.

Od samego rana liczyłam tez na kąpiel w jakimś gorącym źródełku czy czymkolwiek gorącym, czego nie mam w domu (wanna się nie liczy). Oto powód, dla którego również nie polecam podróżować do Islandii w listopadzie. Zawróciliśmy wiec w kierunku wodospadu Gullfoss. Ten i owszem, robi wrażenie.

Przekonaliśmy się tez na własnej skórze, ze pogoda zmienia się dosłownie co 15 minut i z chmury śnieżnej możesz wylądować prosto pod zachodzącym Słońcem. Miodzio, pewnie gdyby nie to, gejzery wyglądałyby mniej ciekawie, a ja miałabym wszystkie zdjęcia zamglone.

Jeśli jest tu jakiś cwaniak, który widział wybuch tego największego na własne oczy- na pewno twój gejzer nie eksplodował w kształcie Godzilli jak mój!!!

Przyjrzeliście się Słońcu? To dobrze, bo piętnaście minut później zaszło i tym samym zakończyło nasza wycieczkę. Udało nam się jeszcze zrobić szybka przerwę na lunch (za gejzerami juz nie śmierdzi siarka, wiec polecam, jest całkiem cozy). Przed wyjazdem koledzy z biura straszyli mnie, ze nie bede miała tam co jeść, bo Islandczycy to tylko mięso i ryby, dlatego zaopatrzylismy się w sklepie ekomorelka.pl

Mało? Być może, ale jest jeszcze dzień drugi. Pewnie liczyliście na zdjęcia z basenu, ale jeszcze trochę was potrzymam w niepewności jak wyglądam w bikini 😉

  • Ania

    Piękne zdjęcia! I Godzilla 😀

  • Ola

    Łooooo! Cudowne zdjęcia!
    Dzikie konie to jakaś magia, towarzyszyły mi w wielu ważnych, pięknych miejscach.
    Godzilla wymiata!

  • Zachwycające zdjęcia, naprawdę masz talent! Islandia była taki moim nastoletnim marzeniem – elfy, post rock i brak znienawidzonych upałów – które nieco osłabło na sile, kiedy mój dobry znajomy wyjechał tam na stałe. Zaczęłam wtedy dostawać rzeczywiste relacje z pierwszej ręki. 🙂 Mimo to bez wahania pojechałabym tam na wycieczkę, choćby i w listopadzie. Zazdroszczę Wam nawet pół-zorzy!

    • Wiadomo, że jadąc gdzieś jako turysta nie zwracamy uwagi na przyziemne sprawy, które lokalnych mogą doprowadzać do szału. Ale myślę, że ta przyroda i cała natura wyspy broni się sama. Właśnie jeśli polujesz na zorzę, to listopad jednak nie jest najlepszy- chmury nie odpuszczają. Może styczeń/luty.

  • Z naciskiem na szczęscie

    Już od jakiegoś czasu fascynuj mnie Islandia. I czuje czy to listopad czy czerwiec spodobało by mi sie bazgranicznie. Zdjęcia robią wielkie wrażenie. 🙂
    Pozdrawiam

    • Taaak, ja bałam się, że lecąc w ostatni weekend listopada będzie wiecznie padać i nic nie uda się zobaczyć, a tu jednak takie zaskoczenie. A lato musi być tam nieziemsko pięknie, pomimo tłumów turystów.

  • Maria

    Haha Godzilla 🙂 Dobre!

  • Zdjęcia cudowne 🙂 Czapeczka mi się mega podoba xD

  • Świetna relacja! Grunt to nie tracić humoru, nawet jak ciepłe źródło się konserwuje:) A „piękne, dziewicze krainy” to w XXI wieku coraz rzadszy ptak.

    • Dzięki! Wiem! Dlatego tak bardzo mi się podoba na Islandii, wracam latem na bank! 🙂

  • Ah! Rozpoznaje te miejsca! Dopiero co sama tam byłam! Mam nadzieję, że kiedyś wrócę. Zdecydowanie jest to jedno z moich ulubionych miejsc na świecie <3

  • absolutely lovely! I visited Iceland this summer and had a chance to see aurora. It was amazing..

    • You lucky! I still dream about seeing a proper one 🙂

  • Coś pięknego!!! I dziękuję za informację o listopadzie na Islandii!!

  • niesamowita wyprawa, nieziemskie widoki i bajeczne zdjęcia 🙂

    dojazd autobusem z Modlina pod Pałac Kultury można kupić taniej tylko trzeba odpowiednio szybko to zrobić 😀

  • Agnieszka

    Świetna relacja i fantastyczne, listopadowe zdjęcia!

  • Cudne zdjęcia!
    Ja też bym chciała odwiedzić Islandię, ale kurczę nie wiem czy zdecydowałabym się na listopad… Jeszcze krótszy dzień niż u nas, jeszcze zimniej niż u nas… Ale z drugiej strony, te widoki są tak piękne, że pora roku chyba nie gra roli! 🙂

    • Jesli masz wybor, to odradzam listopad, bo wlasnie ten dzien jest za krotki. A o zimno naprawde sie nie martw, ani razu nie bylo mi zimniej niz tu. Dobre kalesony i cieple ubrania i w ogole nie odczuwasz zimna.

  • Fajny artykuł. A zdjęcia są naprawdę cudne. ^^

  • Piękne piękne piękne! Przyznam się, że po przeczytaniu pewnej Sagi jestem pod wielkim urokiem Islandii i mam nadzieje, kiedyś tam zawitać 🙂

  • Jak tam jest pięknie! Marzy mi się Islandia, ale może bliżej temperatury +15. 😉

  • Zdjęcia robią duże wrażenie ! Twoja relacja zachęciła mnie do odwiedzenia tej krainy 🙂

Scroll Up
Inline
Inline