Przekrój lata, czyt. smuteczek

In Przekrój

Na pytanie ile mam lat nadal moge odpowiadać ”25” i nikt nie powie, że to niemożliwe i nie prawda (to nie prawda). Ale patrząc za okno, nawet jeśli bardzo mocno się postaram, to nie mogę kłamać, że ciągle mamy lato, jest gorąco i wieczorem można w krótkim rękawku. W chwili kiedy do netflixa zamiast wiaderka lodów wjeżdża herbata z miodem i imbirem, a w stopy jakby zimno, wiem już, że to koniec.

Coś, co w tym roku minęło mi niewiarygodnie szybko (i autentycznie mam z tego powodu ból oczywistej części ciała) to sezonowe jedzenie. Kiedy nagle ktoś ogłosił, że to już koniec młodych ziemniaków z koperkiem i kapustą??? Zjadłam je w tym roku może ze dwa razy :(((((((((( Czy to moje gapiostwo, czy czas przyspieszył, czy los splatał mi figla- nie wiem… Ale za rok będę zdecydowanie lepiej przygotowana. Zapowiadane zmęczenie najpierw ogórkami, a potem pomidorami nie dotknęło mnie wcale. Jakie zmęczenie? Wczoraj zakisiłam kolejny słoik na małosolne!

Nic nie przebije tegorocznych urodzin mamy (jubileuszowych!) , a poprzeczkę postawiliśmy sobie z bratem tak wysoko, że aż sama się obawiam co wymyślimy na kolejne okazję (w razie czego Dudzik & Dudzik event poleca się w organizacji najlepszych imprez województwa opolskiego). Podpowiem wam w kilku krokach jak zorganizować taką niespodziankę- bombę, ale jest jeden warunek, bez którego nie da się obejść – musicie mieć taką wspaniałą (nie wierzę, że to piszę, ale tego dnia każdy stanął ponad wysokość zadania) rodzinę jak my! Przede wszystkim urodzin nie placujcie na dzień urodzin. Dwa tygodnie później żodyn nie będzie się spodziewał imprezy, żodyn.

Nie wiem w sumie do dziś jakim cudem udało nam się utrzymać przed mamą wszystko w tajemnicy, bo wiedzieli wszyscy z domu, z pracy, z rodziny, a poza tym nie raz każdy o mały włos czegoś nie wypaplał. Mama chyba rzeczywiście nas nie doceniała i przez myśl jej nie przeszło, że za jej plecami szykuje się coś wielkiego. Dla niepoznaki każdy z nas tego dnia zachowywał się jak najbardziej naturalnie – ja (w wersji dla mamy) byłam u siebie w Warszawie, a mój brat ze swoją dziewczyną mieli po południu zabrać mamę na (nieistniejący) festiwal lata kwiatów. W alternatywnej rzeczywistości, w tej rzeczywistej, ojciec z wujkami budowali już altankę, a my wszyscy siedzieliśmy po łokcie w garach. I właśnie to jest ten moment, kiedy przyda wam się rodzinka, bo zdolna ciocia może upiec tort roku, przygotować grilla na 100 osób, a wujkowie zadbają o muzykę, bo po co komu radio, kiedy można grać?

Pięknie ozdobiona altanka girlandami z Tigera topiła się w deszczu, a na stół spadały kolorowe krople, kiedy na pięć minut przed przyjazdem mamy wyszło słońce. Wszechświat obdarzył nas swoją łaską i do wieczora mieliśmy już zimną, acz idealna pogodę na świętowanie.

Pobyty w domu na wsi, co już pewnie wiecie, to dla mnie najlepsze wakacje świata. Tylko tam mogę autentycznie odpocząć, nie zerkać co pięć minut na telefon i nie przejmować się kaloriami, kiedy babcia nakłada kolejną porcję ciasta z orzechami. I pomimo, że na codzień nie mam kontaktu z większośćią przyjaciółek z dzieciństwa, lubię na nie wpadać przy okazji powrotu do domu. Z Anką od podstawówki chodziłyśmy na zdjęcia – w pole, na grobowce, w Anki pokoju. To już z 15 lat, kiedy ja fotografuję, a Anka, jak na aktorkę przystało, wygłupia się po drugiej stronie aparatu. Nigdy w życiu nie pokażę publicznie zdjęć z przeszłości (wystarczy mi niekończący się śmiech brata, który odkrył te zdjęcia na jakiejś niepodpisanej płycie CD), ale mogę pokazać wam tegoroczne.

Z Anką, jak się okazało później, miałyśmy jeszcze okazję wybrać się nad Wisłę na zdjęcia, a jeśli jesteście w Kielcach to koniecznie wybierzcie się do Teatru, gdzie Anka na codzień pracuje. Zdolne dziewczyny z tego Wierzbnika, co?

Lato zbiegło się także z kilkoma włoskimi okazjami- ślubem kuzyna oraz 40 rocznicą ślubu rodziców Sergio. Tyle razy sobie obiecujemy, że na Sycylię nie jeździmy już latem, tyle razy siedzimy skiszeni w garażu ciotki pod 40 stopniowym upałem. Składam jeszcze video ze ślubu (tutaj możecie poczytać o tym, jakie są sycylijskie zwyczaje w tej dziedzinie), natomiast kilka widoków z Corleone do pooglądania poniżej:

Jestem mocno wkręcona w robienie filmów i zdaję sobie sprawę, że przede mną jeszcze przynajmniej 100 lat nauki, żeby wyglądały one chociaż w połowie profesjonalnie, ale po pierwsze – to taka inna od fotografii sztuka, której nie sposób ogarnąć kilkoma kliknięciami w aparacie i lightroomie; po drugie – traktuję to bardziej jako pamiątkę dla samej siebie, niż filmy dokumentalne (ale dzielę się nimi z wami, bo wydaje mi się, że jak nad czymś spędziłam ponad tydzień w adobe, to mi się należy); po trzecie – to też jakaś lekcja na przyszłość. Nagrywając sceny nie zawsze myślę od razu jak będzie wyglądać całość (chociaż mam w głowie kilka filmów, które wiem, jak chcę zrobić od początku do końca), sklejając klatki w domu widzę, że np brakuje mi takiej lub takiej sceny. Wyciągam więc wnioski na przyszłość i zobaczycie, przyjdzie taka chwila, że powiecie „wow”!

A teraz dajcie suba, co?

Premierowo, ażeby nikt nie powiedział, że w moim Przekroju same odgrzewane kotlety (sojowe): niepublikowane zdjęcia z Marsali (Sycylia). Tak, dokładnie dlatego, że było ich za mało na osobny wpis.

Nie jest mi źle z powodu końca lata, bo jestem zmęczona. Było mi żal długich dni, więc zamiast chociażby umyć w domu okna (ostatnio były czyste w marcu), latałam po mieście – z aparatem, na lody, z psem, do galerii. Warszawa latem jest intensywna, pochłania i oferuje tyle, że zwyczajnie głupio jest wszystko omijać. Od kwietnia też nie rozstaję się ze swoim Herculesem i po pół roku codziennej jazdy stwierdzam ze smutkiem, że wszystkie spodnie do wymianki (pierwszy raz w życiu mam takie uda!). Trochę więc cieszę się na chłodek, a potem deszcz, kiedy będę mogła bez żalu przesiąść się w tramwaj, czy zaszyć na kanapie. A wtedy będę blogerką jak z żurnala – zmontuję wszystkie zaległe filmy i będę publikować regularnie! *

*Nie obiecuję jkbc.

  • Oooo teatr Żeromskiego w Kielcach?
    Ja ciągle nie mogę się zebrać do kiszenia ogórów 😀 Za rok na bank robię przetwory <3

    • Tak, Żeromskiego 🙂
      No słoik to jest mi zrobic łatwo, ale większe ilości zostawiam mamie i babci 😀

  • Powiem Ci Gośka, żal mi tego lata. Ale nie wiem czy bardziej lata czy tego, że jego większość przesiedziałam w pracy zamiast ocknąć się w porę i ją rzucić!

    Teraz mam naoczne porównanie: lato w Polsce > lato na Sycylii (możesz pokazać Sergio, biorę to na klatę i tak już jesień, więc wszystko mi jedno).

    Zdjęcia z urodzin Mamy najlepsze <3<3<3

    • Powiem Ci Jola, żal mi tego życia 😉

      No ja też jestem takiego samego zdania i Sergio w sumie też woli nasze lato, bo jednak tam nie da się robić nic innego, jak siedzieć nad morzem, a jak jesteś daleko to siedzisz cały dzień właśnie w garażu 😀

      Nie mogłam wrzucić wszystkich, bo RODO!

  • no dobra, mam nadzieję, że się zmotywuję dzieki Tobie, bo w stanach nie nagrałam ani sekundy, wiedząc że najpierw muszę się uporać z tematami video które już mam wystarczająco rozgrzebane. teraz sobie poogladałam trochę i znowu się zajarałam tą forma, więc trzymam za nas i nasze przyszłe wielkie dzieła kciuki!

    • Nie wiem czy na koniec życia każdego z nas św Paweł czy inny ważny strażnik puszcza ludziom film z ich życia (mam nadzieję, że tak!), ale dla pewności sama sobie ponagrywam to, co ważniejsze. Ale jaka szkoda, że zabrałam się za to tak późno 🙁

Scroll Up
Inline
Inline