Przekrój jesieni

In Przekrój

Zimno, mokro i ciemno o 16.00. Wszystkie seriale pochłonięte w trzy wieczory z rzędu. Kwiaty na balkonie już od dawna nie przypominają swojej formy, a nawet i pies nie protestuje przed znacznym skróceniem spaceru. I weź tu człowieku miej ochotę na cokolwiek! Jeśli nie wiecie co ze sobą zrobić, to na wielu innych blogach na pewno znajdziecie masę porad, a tymczasem skoro znaleźliśmy się tutaj razem, zapraszam na przekrój najlepszych zdjęć, jakie udało mi się zrobić jesienią.


Zacznę od miasta, bo przyznam szczerze, że wrześniowa, lekko ciepła Warszawa, jak i ta mocno skąpana w październikowym słońcu, prezentowała się naprawdę nieźle. Przejściowe momenty są chyba moimi ulubionymi pod wieloma względami- mogę nosić swoje ukochane warstwy, na ulicach mieszają się ludzie w tshirtach i już ocieplanych kurtkach, dopóki nie leje tydzień z rzędu wszystko dookoła jest złote, a przerzedzające się liście odsłaniają mi z balkonu widok na centrum i wszystkie wieżowce. Więcej pisałam już tutaj, zapraszam do wpisu, bo znajdziecie w nim także link do mojego pierwszego ever vloga. Kiedy będzie następny? Gdybym to ja sama wiedziała… Czekanie na niespodziewane jest jednak dobre jak szampan w niedzielę, nieprawdaż?

Nie ma co ukrywać, że jestem w trakcie budowania portfolio (tzn mój prywatny frontend, wiadomo). Jednak nic mi tak w życiu dobrze nie wychodzi jak ciasto czekoladowe i zdjęcia. Tymczasem nieustannie polecam więc swój instagram: (@marinafurdyna), gdzie jestem aktywna raczej systematycznie i to tam na początku lądują wszystkie moje nowe fotografie. A o stronie www poinformuję na pewno również i tutaj. Zanim jednak będzie się czym pochwalić, prezentuje kilka ostatnich zdjęć, z których jestem zadowolona. Tym samym kolejny raz powtarzam, że jeśli ktoś chce się umówić na zdjęcia- zapraszam do kontaktu.

W letnim przekroju pisałam wam o Otmuchowie, małym miasteczku na Opolszczyźnie. Edycja zimowa: Niemodlin (nie Modlin) i zamek, który ma w swojej historii naprawdę sporego pecha: przetrwał dwie ostatnie wojny, a jednak dopiero ostatnie 30 lat mocno go postarzało. Sprzedany za dosłownie złotówkę nawet wtedy nie doczekał się renowacji, nie odciągnęło to jednak producentów ”Jasminum’ przed wyborem tego miejsca na zdjęcia do filmu. Sam zamek tyłka nie urywa, ale jeśli również jesteście sentymentalni na punkcie budynków i związanych z nimi historii, to śmiało polecam. W bliskiej okolicy znajduje się także pałac w Tulowicach (dzisiejsza szkoła leśna i internat), a ok 20 km dalej ruiny pałacu w Kopicach (na które mam chrapkę od dłuższego czasu i jeśli będziecie trzymać kciuki bardzo mocno, to w którymś z kolejnych przekrojów na pewno pojawi się i on).

Wspominałam wyżej, że moim popisowym daniem jest ciasto czekoladowe i jest to przepis, który wychodzi ZAWSZE (tylko mojej mamie nie, ale jestem pewna, że to wina krowiego mleka, gdzie ewidentnie zaznaczałam, że musi być roślinne). Przestanę być jednak skromna na chwilę, bo w związku z nazwijmy to bezrobociem z wyboru, miałam także sporo czasu do eksperymentów w kuchni. Kulinarnych i fotograficznych. Po przepisy i więcej zdjęć zapraszam na bloga i instagram mojego chłopaka, niedługo już licencjowanego doradcy żywieniowego (ha!).

Czym byłoby pisanie bloga bez odzewu? Pisaniem pamiętnika do szuflady. I nie neguje, pisałam praktycznie całe swoje szkole życie (mam nadzieję oczywiście, że mama tego nigdy nie czytała… jaka siara…), ale z bloga jest jeden naprawdę dobry pożytek: znajomości! Cieszę się, że po wielu próbach udało mi się spotkać z supermiła Ola Kaliszan z Kalisza (to jest naprawdę czad, Olka) z bloga Chasing Colors. Ole czytam od naprawdę dawna i bardzo podoba mi się, jak ewoulowala z blogiem i znalazła swoją niszę. Blogów podróżniczych jest od groma. Blogów, na których poza oczywistościami można znaleźć także naprawdę ciekawe treści, już nie tak wiele.

Z tych blogowych znajomości urodził się także babski super wyjazd. Pisałam o tym w październiku, więc dla zaspanych link tutaj, a kolejna wycieczka już za pasem! Stay tunned!

Wszystkich fanów mojego psa zapraszam do galerii poniżej. Kora w listopadzie skończyła 2 lata (czyli ok 20 psich, czas znaleźć jakąś pracę koleżanko!), opóźnione urodziny już niedługo. Zapraszamy wszystkie miłe pieski. Mam nadzieję, że i wasza jesień minęła bez nieprzyjemnych niespodzianek, a gdyby życie za mocno dawało wam w kość, polecam wyjazd w ciepłe kraje. Nic tak nie poprawia nastroju jak zimne piwko i 30 stopni dookoła, kiedy wiesz, że zima znowu zaskoczyła Polaków. Ale o tym innym razem.

Ps. Jako największa fanka Jamesa Franco gorąco zachęcam do oczekiwania na film ‚‚The diseaster artist”. Jednak zanim, żeby wiedzieć z czego cisnąć bekę, każdy szanujący się kinoman powinien zobaczyć ”The room”. Na pewno nie samemu, tego nie da się oglądać w pojedynkę, oraz z pilotem w ręku do przewijania pewnych scen. Nie pożałujecie.

  • Kora i jej oczy są urzekające. Wszystkiego najlepszego!
    Bardzo kibicuję Sergio i już mi się bardzo podoba jego instagram i pomysły. Nadziewane daktyle wyglądają obłędnie.
    No i w ogóle: zrobiłaś mi dzień, ba – tydzień! Strasznie się cieszę, że w końcu udało nam się spotkać i zapraszam na rewizytę!

Scroll Up