Prezentownik inny niż wszystkie

In Przekrój

Idą święta i od dłuższego czasu większość z nas jest już mentalnie przygotowana na wydatki. A nawet jeśli ktoś nie jest, to i tak bez wydatków się nie obejdzie, wiadomo. Weźmy więc pod uwagę 50 zł. Dla mnie samej ten banknot może mieć zupełnie skrajne znaczenia. Potrafię wydać taką kwotę na dwie kawy i ciastko, za jednym razem, w ogóle nie zwracając na to uwagi. Ale są też dni, kiedy ta sama kwota musi mi wystarczyć na dłużej – tych kilka dni do wypłaty nie raz całkowicie zapomniało jak pachną pieniądze. W kwestii świąt, 50 zł również wydaje się być raczej niedostateczne, żeby sprezentować komuś coś ładnego (to mniej więcej dwie pary świątecznych skarpet, a czy ktoś naprawdę kiedyś kupił komuś TYLKO skarpety?). Wobec tego zaskoczę was dzisiaj listą prezentów, które zdecydowanie sprawią komuś radość, a was nie będą kosztowały więcej niż wizerunek króla Kazimierza.

12,99 zł

Jestem pewna, że wśród moich czytelników nie ma ani jednej osoby, której los innych byłby obojętny. Myślę jednak, że być może nie każdy z was wie o Fundacji Daj Herbatę, która od kilku lat pomaga bezdomnym w Warszawie, co poniedziałek serwując im gorący posiłek przy Dworcu Centralnym. Nikt z nas na pewno nie wyobraża sobie jeść ciepły obiad tylko raz w tygodniu, a jedząc na mieście wydajemy zdecydowanie więcej. Jeśli chcecie pomóc, a nie za bardzo macie czas, albo nie wiecie jak, możecie… ufundować gorący obiad dla osoby bezdomnej! To dosłownie 4 kliknięcia, kosztujące tak niewiele. ,,Za tę kwotę osoba bezdomna otrzymuje danie główne, składające się z dania mięsnego, surówek i dodatków. Kuchnia za Ścianą do każdego obiadu dokłada gratis zupę i kompot.” 

Co łaska

W teorii nie lubię wydawać kokosów na ubrania. W praktyce – wydaję o wiele za dużo, a chodzę wiecznie w tym samym. Zawsze powtarzam sobie, że wezmę się w końcu w garść, sfotografuję i sprzedam zbytki, czego w rzeczywistości nigdy nie robię, bo nie mam do tego cierpliwości. Nie do końca też wierzę we wszystkie okoliczne kontenery na ubrania – nie mam wiedzy, co dzieje się z zostawionymi tam rzeczami, wobec czego wolę nie brać w tym udziału. Jakiś czas temu wpadła mi w ręce firma Ubrania do oddania.pl, która działa w bajecznie prosty i równie transparentny sposób.  Wystarczy tylko spakować niepotrzebne (ale w dobrym stanie) rzeczy, zamówić kuriera (!!) i wybrać kampanię, którą chcemy wesprzeć, a tych jest od groma – od schronisk dla zwierząt, po potrzebujących dzieci i dorosłych. 1 kg ubrań to 1 zł przekazana w wybrane przez nas miejsce. Mało, czy dużo – nic nas nie kosztuje (poza czasem na spakowanie i kilkoma kliknięciami) oddanie niepotrzebnych nam już rzeczy w miejsce, które rzeczywiście potrzebuje wsparcia.

Daj i weź coś w zamian

Pewnie każdy z was słyszał o różnego rodzaju crowdfundingu, ale być może nie mieliście jeszcze okazji osobiście się na tym poznać. W wielu przypadkach za wsparcie konkretną kwotą, możemy nawet… odebrać nagrodę! I nie są to bajońskie kwoty – na wielu aukcjach, na przykład na zrzutka.pl za wpłatę już nawet 10 zł, możemy dostać coś w zamian. I są to często wyjątkowe rzeczy czy usługi, takie jak litr świeżego koziego mleka, ręcznie robione mydło, sesje fotograficzne, czy różnego rodzaju warsztaty. Nie każda wpłata oznacza dla nas coś w zamian, ale przecież nie o to chodzi w pomaganiu, prawda?

Dla tych, których nie słychać

Mam nadzieję, że doczekamy czasów (a nawet jeśli nie, to nie zamartwiam się, bo jestem pewna, że takie nadejdą), kiedy jako ludzkość pukniemy się odpowiednio mocno w głowę i zrozumiemy, jaką krzywdę wyrządzamy zwierzętom. Wiem, że pewnie kilku z was obraca oczami, a może nawet przestaje czytać dalej – jest to rzeczywiście wrażliwy wśród ludzi temat (zabawny paradoks). Spokojnie, nie będę namawiać was na wegetarianizm, zjedzcie sobie karpia i niech wam ość nie stanie. Ale może to dobry czas, aby pomyśleć o tych, którzy głosu nie mają? W każdej większej miejscowości znajdzie się schronisko, stowarzyszenie czy jakakolwiek inna fundacja zawsze potrzebująca pomocy – czy w formie karmy, wpłaty, czy wolontariatu. Nie podam wam konkretnego miejsca, bo sama nie potrafię ocenić, które potrzebuje pomocy bardziej. Wystarczy jednak wklepać magiczne literki w googla i w 2 sekundy znajdziemy masę opcji do wyboru. Raz w roku chyba każdy może sobie na taki wysiłek pozwolić, czy się mylę?

Powyższe pomysły to tylko czubek góry lodowej. Z pewnością każdy z was zna także inne potrzebujące pomocy miejsca, dlaczego by więc na chwilę nie zamienić się w Mikołaja?

  • Świetny wpis:) Co najlepsze, jest to pomoc na każdą kieszeń. Więcej zapłaciłam wczoraj za piwo niż za obiad dla osoby bezdomnej. Warto sobie to uświadomić i zrezygnować z jednego trunku czy tam innej czekolady. Ode mnie wsparcie już poszło:)

    • No właśnie tak to jest, że nie myślimy o tym na co dzień… Ja mam dokładnie tak samo. Super Kasia, cieszę się naprawdę bardzo, że się przyłączyłaś! <3

Scroll Up
Inline
Inline