Can anybody telePORTO me back?

In Podróże, Portugalia

Drodzy Państwo,

oto Porto. Porto, czyli port.

Ale nie port jakiś tam! Tylko jak mawiają Portugalczycy: “Oporto”, port konretny…

Tym oto cytatem mojego ulubionego podróżnika i śmieszka Roberta Makłowicza, zapraszam na relację po Porto.

Porto było moim pierwszym przystankiem na mapie Portugalii i już sam dojazd z lotniska do miasta zaskoczył. O co chodziło z tą Portugalią miałam dowiedzieć się dopiero rano, kiedy kolonialne budynki jak ze snu zaczęły wyłaniać się spod spękanych słońcem azulejos, pamiętających czasy Salazara. Kiedy pytają mnie (a są dwa oczywiste obozy: team Porto vs team Lizbona), jak mogło mi się podobać w tym “nudnym” mieście, odpowiadam – 10 letnie wino zrobiło robotę, każdemu polecam.

Koniec Europy

Nie wiem skąd ten powtarzany w książkach i na blogach mit, że Portugalczycy są końcem Europy, spychani wiecznie do oceanu, mali i bezradni. Niewysocy to oni są, rzeczywiście, ale jak dla mnie to jest właśnie początek Europy (mówię tu o Europie jako starym kontynencie, nie Europie ze stolicą w Brukseli). Właśnie tak wyobrażam sobie świat, kiedy czytam o czasach odkrywców czy 18-wiecznych miastach i było dla mnie sporym zaskoczeniem odkrycie, że w Porto jest wszystko, czego szukam! Obszerne place, poukrywane za głośnymi ulicami, gdzie nie dochodzi hałas, a starsi panowie popijają powoli kawę, wieże kościołów w stylu, którego na próżno szukać w Europie – podobne widziałam tylko na Kubie, parki jak ze starych filmów – pełne platanów, latarni gazowych, z marmurowymi ławkami i pergolami ze stali i przede wszystkim miasto nie przeładowane globalizacją Starbucksa i McDonaldsa.

o północy w porto

Ponte de Dom Luis I jest wspaniały i chodzenie zarówno po górnej, jak i po dolnej jego powierzchni jest doświadczeniem, które zdecydowanie trzeba przeżyć! Pomimo swojego ogromu wydaje się być niezwykle cienki i delikatny, a jednak czułam się nań super bezpiecznie. To, w mojej opinii, wisienka na torcie miasta – idealnie podkreśla jego czar minionych stuleci. A teraz wyobraźcie sobie, że stoicie wieczorem nad Dourem po stronie winnic. Jest ciemno, most oświetlony jest na żółto, a w tle migają światła gazowych latarni starego miasta. Kobieta na pierwszym planie sprzedająca kasztany dorzuca czegoś do żaru i cały obraz pokrywa się dymem. Wiecie, gdzie coś takiego widziałam do tej pory? Na filmach Woodiego Allena! Porto wyglądało wtedy jak sceny z “O północy w Paryżu”, tyle, że bez eleganckich samochodów. Co z tego, że wypiłam wcześniej lampkę, albo cztery…

  • albo mamy zdjęcie przy tym samym balkoniku, albo wszystkie są takie podobne!
    ja o Porto pisałam ostatnio u siebie, i niestety, ale jestem w drugim teamie – za dużo turystów, za dużo wydmuszek, za mało realizmu.

    • o, a to ciekawe! a kiedy byłaś? idę poczytać, bo ja tam żadnych wydmuszek nie pamiętam! 😀

      • za późno odpowiedziałam na komentarz i widzę, że już sama trafiłaś :))

  • jezu, do tej pory pamiętałam siebie jako teamlizbona, ale po Twoim wpisie moje dobre wspomnienia zaczęły dryfować w stronę porto. ale to w lizbonie wypilam lampkę lub cztery, raz albo dwa i to w lizbonie miałam pijacką czkawkę na wesoło na schodkach gdzieś w mieście. swoją drogą, jakie to zabawne, jakie rzeczy potrafią nam zohydzić lub upieknić miasto. my teraz w sewilli trafiliśmy na jedyny dzień bez słońca na calym wyjeździe i co? sewilla ląduje na śmietniku pamięci!

    tez chcę taką koszulkę! tzn. tę z napisem dallas. jeśli rozważałaś jakiś prezent pożegnalny na nasz wyjazd z kraju (no peeeeeewnie :D) to już nie musisz wymyślać dalej, nie ma za co 😀

    • Ja też myślę, czy gdybym najpierw nie pojechała do Lizbony, to nie gardziłabym Porto, wino przecież smakuje wszedzie (przynajmniej mnie). Ej wyjde teraz na lenia itd, ale jak się sklonować, być w piątek u was i u mamy myjąc okna dla dzieciatka? nie mogliscie sobie wybrac lepszego terminu na wyjazd! H&M 39,90, kupiona z miesiąc temu, więc może jeszcze znajdziesz! W Australii na pewno takich nie mają!

  • aha, kocham tytul tego posta!

    • Pomyslalam sobie – what would Niesmigielska write? I poszlo! 😀

Scroll Up
Inline
Inline