Zielony Żoliborz, nie-pieprzony Żoliborz!

In Co tam w Warszawie

Dawno nie było tu nic o stolicy, a w menu jak byk stoi „Co tam w Warszawie?”. Trochę więc z poczucia winy, również z ciekawości, a w końcu z pretekstem (Jola z Na lewo od centrum) odwiedziłam Żoliborz. Nie raz byłam oczywiście już w tej części miasta (czasem są dni, kiedy robię coś innego niż praca-dom), zawsze jednak z konkretnym celem, który nie przewidywał nawet przerwy na kawę. Dzięki Joli kaw i herbat było sporo, a zielony Żoliborz okazał się naprawdę dobrym pomysłem na niedzielę, a nawet majówkę (true story).


Myślisz Żoliborz i w głowie nucisz T-Love, słyszałeś też, że jest to dzielnica starych ludzi, a jedyną atrakcją jest Cytadela. We wszystkich stereotypach jest źdźbło prawdy, ale wszyscy wiemy, że głupio jest się ograniczać. Mój ulubiony warszawski zespół Komety (kiedyś Partia) pochodzi właśnie z Żoli, fakt, że mieszkają tu głównie starzy ludzie może świadczyć o tym, że żyje się tam dobrze (chyba, że sama zamieniłam się już w starego człowieka), a Cytadela to na pewno nie jedyna (jeśli w ogole) atrakcja, ot co! Niedawno dowiedziałam się również, że na Żoliborzu mieszka… prezes Polski. A to psikus!

Z Jolą umówiłyśmy się w Jaskółce (uwięzionej). Kawa stygła w trzy sekundy, ale tak naprawdę to kto wie, może zamawiałam mrożoną? Pogoda była więc sprzyjająca, zależy od punktu widzenia. Bo może owszem, na spacerowanie non stop za zimno, ale czy nie fajnie jest mieć pretekst do odwiedzania tych wszystkich kawiarni, które notabene są chyba bardziej berlińskie niż berlińskie? Zakotwiczyłyśmy w Prochowni skuszone migdałowymi rogalami (nie da się ich zjeść, są tak słodkie) i zielenią z zewnątrz i wewnątrz- super! Ulice obok znajdziecie też słynne Fawory (Jola, tydzień później udało mi się znaleźć wolny stolik), Tel-Aviv Urban czy Porananas. Wszystkie obok siebie, przy ul. Mickiewicza. Ciekawe, swoją drogą, co powiedziałby wieszcz wiedząc, że ulica Słowackiego rozpoczyna się od ulicy Mickiewicza właśnie. A z nas takie przewodniczki i blogerki podróżnicze, że 3 razy z 4ch źle wybrałyśmy, aby dojść do muralu Davida Bowie’go. Z mapą i nawigacją! A wiecie dlaczego warto pytać Davida? Bo wie.

Spacerując po Żoliborzu Urzędniczym przepadłyśmy po uszy i nie do końca wierzyłyśmy, że nadal jesteśmy w Warszawie. Choćbyśmy nie wiem jak próbowały zajrzeć do ogródków, mury całkowicie nam to utrudniały. Sprytnie. Gdybym byla slawna, mieszkałabym właśnie tam. Te idylliczne domki mają nawet idealnie wykafelkowane miejsca na śmietnik! Co by nie popłakać się nad faktem, że mnie nigdy nie będzie na coś takiego stać, zawinęłyśmy żagle w kierunku Sadów Żoliborskich. Pod numerem 1 natkniecie się na wymalowane garaże- to część projektu Żoligaraż. Okolica jest już brzydsza (czyt. normalna), ale nadal jest tu pełno zieleni, skwerki szersze niż gdziekolwiek indziej i wszędzie kwitną tulipany. Cytadela– trudno mi cokolwiek powiedzieć, bo nie jestem fanka ani tego typu muzeów, ani wojskowych rekwizytów. Park w polowie zamknięty jest tez przez wojsko. Całość szczególnie mnie nie zachwyciła, nie dałabym więcej niż 3/10.

Lubie w Warszawie różnorodnośćdzielnica naprawdę znacznie różnią się od siebie, przez co nie czuć znudzenia miastem, a wierzcie mi, jestem osobą, ktora bardzo szybko nudzi się miejscem zamieszkania. Czy jak już przejdę Warszawę wszerz i wzdłuż, to będę miała dosyć? Nie wiem, na razie jeszcze mi to nie grozi, dopóki miejsca, do których dobrze się wraca, jak na przykład Żoliborz. Jeśli macie do polecenia jakieś ciekawe miejsca, cos mniej oklepanego niż Aioli, dajcie znac.

  • Byłam na długim spacerze po Żoliborzu w poniedziałek. Pierwszy raz przeszłam tę okolicę tak dokładnie. Też zachwycałam się domkami, szeregówkami i tylko przecierałam oczy z zachwytu przy kolejnych niesamowitych uliczkach. W sumie zrozumiałam wreszcie tak naprawdę słowa T-Love, bo tam naprawdę wszędzie jest zielono! Co rusz, jak nie jakiś park, to chociaż skwer. Chyba, jak będę zmieniać mieszkanie, to rozejrzę się za czymś do wynajmu właśnie gdzieś w okolicy 🙂 Do tego wszystkiego ta część Warszawy jest naprawdę świetnie skomunikowana z resztą miasta, no i te różne miejscówki gastronomiczne…! 🙂

    • No ja mialam dokladnie takie same odczucia i rowniez byalm tam w poniedzialek, pewnie gdzies sie minelysmy 🙂

  • Żoliborz jest przepiękny, ma niesamowity klimat 🙂

  • Piękna Warszawa! Aż mi się zatęskniło. Świetne zdjęcia, naprawdę. Pozdrawiam!

    • Dzieki serdeczne! Miasto ma fajny klimat i pewnie sama tez kiedys bede tesknic. Pozdrawiam 🙂

  • Pewnie jak już obejdziesz całą Warszawę wzdłuż i wszerz, to podróż trzeba będzie rozpocząć na nowo, bo wszystko zdąży się już zmienić 😀 Ja tak mam z Wrocławiem, co chwilę powstaje coś nowego i daleko mi do tego, żeby powiedzieć, że dobrze znam to miasto 🙂

  • Ja w ogóle też ostatnio nawet zaczęłam Warszawę lubić. Przyznaję, że dotychczas za każdym razem dostawałam w Warszawie po dupsku mówiąc delikatnie, spotykałam żuli którzy lali moczem na środek wagoniku metra, czy ekshibicjonistów w tramwaju którzy wyciągali swoje prącia, czy w końcu na zdjęcia – i zawsze padało, zawsze wiało i zawsze prosto w pysk. Ale tą Warszawę powoli myślę, że da się polubić.
    Z takich ciekawostek – miałam się kiedyś przeprowadzać do Warszawy i właśnie miałam mieszkać na Żoliborzu ;-))
    I uwielbiam to że wszędzie są naprawdę super knajpki! Za każdym rogiem MNIAM! ♡

    • O matko! Nigdy w Warszawie nie spotkałam się z tym, o czym piszesz. I choć potrafił zaczepić mnie człowiek proszący o jedzenie i pracę (bo wyszedł z więzienia), czy inny chcący mi towarzyszyć od tak, to i tak bywa tu kulturalnie i miło. 🙂

    • No coś Ty, i co się stało, że nie wypaliło? Mnie się nasuwa inny wniosek- może Ty (podobnie jak i ja) przyciągasz takich typków? Mnie się też bardzo często zdarzają takie obrzydliwe sytuacje, po prostu jestem w złym miejscu o złym czasie.

  • Gdzieś mi ten Żoliborz uciekł, a właściwie bardziej jakoś mnie nie zachęcił, jak dotychczas tak przebywałam. Może za mało gubiłam się w uliczkach. Ja osobiście uwielbiam moje piękne Powiśle i Saską Kępę, ale pewnie ze względu na to, że to tu spędziłam większą cześć życia. Polecam kawiarnie Francuska 30 – pyszna kawa i cudowna atmosfera, bo to miejsce prowadzone jest z sercem.

    • Powiśle- ostatnio jestem tam bardzo często, bo targam tam ze sobą wszelkich turystów- od ogrodów biblioteki, po kawiarnie na Tamka, aż do parku Rydza Śmigłego i nie dziwię się, że Cię zachwyca. Saską mam do nadrobienia, aczkolwiek pamiętam jakieś fajne eventy zeszłego lata właśnie na Francuskiej, pewnie w tym roku nie będzie gorzej. Dzięki! 🙂

  • Kurczę, kolejny wpis, po którym nabieram ochoty na wycieczkę do Warszawy. 🙂 Pięknie tam, zielono i te kawiarenki… A swoją drogą Mickiewicz sąsiaduje ze Słowackim chyba w każdym polskim mieście. W Poznaniu na Jeżycach jest niemal jak w bibliotece!

Scroll Up