Jakie góry, takie żarty- Góry Suche.

In Podróże, Polska

Plany były całkiem poważne- dojedziemy do Wałbrzycha, skąd pieszo ruszymy szlakiem z Góry Brzezinki aż do Sokołowska. Zaraz, zaraz, dla pewności wygooglujmy jeszcze raz tę górę- ‚‚pseudo-grzbiet górski”. Czy ja w ogóle mam prawo mówić, że byłyśmy w górach?

A przygotowane byłyśmy jak do jakiejś ekspedycji Nat Geo co najmniej- termos, stuptuty, pokrowce na plecaki, w głowie pojawiały się także raki, kije i liny. No dobra, wcale tak nie było. Ale miało być! Miałyśmy naprawdę sporo połazić, obcować z naturą i zmęczone dotrzeć do Sokołowska popołudniem, tak akurat przed zachodem Słońca. Co tu dużo mówić, trochę nam się plany posypały. Schody zaczęły się już w Wałbrzychu, kiedy to dopiero za trzecim razem udało nam się wyjść z terenu stacji Wałbrzych Główny. Nie pytajcie, ale przeskakiwanie przez tory pod nosem Straży Kolei to nie zbyt dobry pomysł, odradzam. Kiedy w końcu udało nam się wydostać na wylotówkę, z której później odbijałyśmy na RZEKOMO szlak, szlag nas trafiał, bo wiódł on uwaga, obok stacji Wałbrzych Główny. Here we go again. Nie muszę chyba pisać jak zachwycone, szczęśliwe i wolne czułyśmy się, kiedy wszelkie oznaki cywilizacji zniknęły już za plecami, a do nas dochodził jedynie odgłos hmm strumyka? Rzeki? Ale na mapie nic nie ma. TO ULICA! Szlak nie był szlakiem, a jedynie polną dróżką- skrótem, która prowadziła do uwaga- ULICY. Ta zaś biegła prosto do Sokołowska. Ja nie wiem jak my kiedyś zjechałyśmy Europę autostopem, zrobiłyśmy Tropiciela i nie zginęłyśmy zimą w Bieszczadach, ale tym razem ewidentnie zrobiłyśmy coś źle.

Nie było wyjścia, trzeba było albo iść (całkiem niebezpieczną drogą), albo… autostopować. Nie robiłyśmy tego od 3 lat, czy my w ogóle pamiętamy jak to się robi? NO RACZEJ, ŻE PAMIĘTAMY- pierwszy samochód nasz! A jak autostopować, to na bogatości– tylko z Panią Sołtys Sokołowska. Tutaj pragnę, abyście zwrócili uwagę na pogodę na zdjęciach powyżej- słonecznie, raczej bezchmurnie, zdecydowanie nie szaro. Dlaczego o tym mówię? Nad Sokołowskiem panuje jakaś dziwna anomalia i to właśnie od lokalnych mieszkańców usłyszałyśmy, że tu jest zawsze pochmurnie, ciemno i że to normalne. Hmm, mój wielki nos nie od wczoraj węszy różne zagadki, podstępy i niewyjaśnione sytuacje, także tym razem nie mogłam przejść obok tego obojętnie. Mam kilka wniosków, sprytniejsi zrozumieją  kontekst wcześniej, dla reszty odpowiedź- autorska teoria będzie na dole.

Kilka faktów (prawdziwych, nie zmyślonych przeze mnie) na temat Sokołowska- to tutaj w 1855 roku otwarto pierwsze na świecie uzdrowisko dla gruźlików, ze względu na sprzyjający klimat. Miejscowość po dziś dzień słynie z dobroczynnych wpływów powietrza na zdrowie, jest tam całkiem sporo sanatoriów i mieszkał tam sam Krzysztof Kieślowski. Odbywają się tu liczne festiwale co dodaje aury tajemniczości i artystycznego ducha. Z resztą, zobaczcie sami- jak na polską wieś, Sokołowsko jest całkiem abstrakcyjne- różne style w budownictwie, malowane i ozdabiane domy. Sklepik „Fanaberia”, kino „Zdrowie”. Nie widuje się tego na co dzień.

Przy wjeździe nie da się nie zauważyć straszących, rudoczerwonych ruin. Stop, wysiadamy, bardzo nam się tu podoba. Wstęp prywatny, zakaz wstępu. Ale widzę świeże ślady w śniegu, też chcę zobaczyć z bliska. Ruiny fascynowały mnie już od dziecka, bo w Wierzbniku, skąd pochodzę, do lat 50-tych stał ogromny, piękny pałac (nie, żebym pamiętała). Do dziś zostały właśnie ruiny, grobowce i legenda o podziemnym przejściu z grobowców do kościoła. Bardzo chciałam odkryć coś przełomowego, w związku z tym wiecznie w tych ruinach grzebałam. Przynosiłam kawałki kafelków (może to po nich chodziła księżniczka?), kości (pewnie jakichś zdechłych sarenek i zająców), kawałki naczyń. Może i mam 25 lat ale nadal wierzę, że tam w ziemi coś jest. Wracając do Sokołowska- te spektakularne ruiny to pozostałości po najstarszym ośrodku leczenia gruźlicy właśnie, potocznie zwanym Grunwaldem. Co za budowla! Bardzo fajnie, że jest instytucja zajmująca się odbudową, polecam naprawę ogrodzenia wcześniej (ale my zrobiłyśmy tylko szybkie foto i już nas tam nie było!).

Obok Grunwaldu stoi pewna ciekawa instalacja. Nie mogłam znaleźć żadnych informacji w sieci na ten temat, dlatego musicie się zdać na moją teorię, hehe. Czy wygląda wam to bardziej na pozostałości po sanatorium dla gruźlików czy… szpitala psychiatrycznego na przykład? Odpowiedzcie sobie sami, ja niczego nie sugeruję (TO NA BANK BYŁ PSYCHIATRYK, JAK NIC!).

Nasz wyjazd był typowo babski, to jest mój facet z psem w domu, Anki- w domu, trochę dalej. Ale Anka jest idealną dziewczyną, która dzwoni dosłownie na drugi koniec świata, ja wysłałam sms „dojechałyśmy. pada mi bateria’. No wiecie, chociaż przez chwilę mogłam się poczuć jak za dawnych DOBRYCH lat, kiedy to byłam przyzwoitką. Tak, tak, nie miałam z tym w ogóle problemu, w przeciwieństwie do ówczesnych chłopaków Anki. Ten rok jest w ogóle jakiś przełomowy, bo to drugi miesiąc, a my widziałyśmy się już dwa razy!

Dzień zaczęłyśmy bardzo wczesną pobudką, co poskutkowało najlepszymi wegańskimi kanapkami na dworcu we Wrocławiu (śladami Harrego Pottera idźcie pod peron 4).

wroclaw peron 4

W samym Sokołowsku byłyśmy w niedzielę, nie było więc zbyt wielu miejsc, które mogłybyśmy odwiedzić, zobaczyć, strwonić czas zwyczajnie (chociaż obawiam się,  że poza niedzielą nic się w tej kwestii nie zmienia). Padło więc na jedyną w okolicy kawiarnio-restaurację. Pewnie, że mają wegańskie opcje- pizza bez sera jest wegańska.

„-To pizza dla ludzi unikających tłuszczu.”

a raczej

„-To pizza dla ludzi unikających warzyw.”

To miejsce jest naszym zdaniem kultowe, must see i must experience. Tak jak przez pół dnia byłyśmy przekonane, że mieszkać tam to wygrana, tak w tym momencie nie byłyśmy pewne. Bo co, jeśli podpadniesz kelnerce? Nie masz już gdzie pójść na najlepszą pizze świata. (Niczego nie sugeruję, tak tylko gdybam). W razie czego zabierzcie zupki chińskie.

Obiecałam wyjaśnić wam tę zależność pogodową- na chłopski rozum dzieje się tak, ponieważ „W Sokołowsku występują dwa poziomy klimatyczne o silnym zróżnicowaniu: poziom dna dolinnego (sanatoria) i poziom południowego stoku. Sokołowsko jest najzimniejszą miejscowością tej części Gór Suchych. Występuje tu stosunkowo długa zima i krótkie lato, a także obfite opady deszczu, z których 61 % spada latem, z maksimum w lipcu.” Mówi Wikipedia.

Ja natomiast myślę, że nie do końca jest to przypadek. Właśnie podczas naszego wyjazdu (poniżej poradnik jak NIE autostopować) kierowca, który nas zgarnął NAGLE przypomniał sobie historię o dwóch uciekinierkach z okolicznego zakładu psychiatrycznego. Z jakiegoś powodu* złapanie stopa również zajęło nam dłuższą chwilę. Widzicie już, o czym mówię? Tu coś jest na rzeczy…

JAK NIE AUTOSTOpować

Muszę wyjaśniać czy wszystko jasne?

*chyba właśnie to był główny powód.

  • Uśmiałam się serdecznie nad tą relacją. 🙂 Fajne są takie przygody przeżywane w kobiecym gronie – aż zatęskniłam za czasami, kiedy razem z moją przyjaciółką zjeździłyśmy wszystkie miejscowości w promieniu 30 km od domu. Na rowerach, rzecz jasna! I wiesz co, wstyd się przyznać, ale jakoś nigdy nie myślałam o tym, żeby do Wałbrzycha było „po co” jechać a teraz mi głupio, bo już po pierwszych zdjęciach szczęka mi opadła. Zabudowa cudna! No i stawiam na to, że instalacja to psychiatryk. 😉

    • Bo do Wałbrzycha ZDECYDOWANIE nie ma po co jechać, ale w okolice już tak! Z resztą, cały Dolny Śląsk jest super, aż żałuję, że nigdy nie poświęcałam temu uwagi, a mieszkałam całe życie tak blisko. Psychiatryk, wiadomo^^

    • Bo do Wałbrzycha ZDECYDOWANIE nie ma po co jechać, ale w okolice już tak! Z resztą, cały Dolny Śląsk jest super, aż żałuję, że nigdy nie poświęcałam temu uwagi, a mieszkałam całe życie tak blisko. Psychiatryk, wiadomo^^

  • Następnym razem zabierzesz mnie ze sobą ;)? Swietna relacja, bardzo oryginalna, a zdjęcia cudowne. Brakuje mi śniegu :).

    • Kochana, masz to jak w banku! Ale nie obiecuję, że góry będą górami, szlaki szlakami itd… :p

    • Kochana, masz to jak w banku! Ale nie obiecuję, że góry będą górami, szlaki szlakami itd… :p

  • Ależ super zdjęcia!!!!!! Wypełniające cały ekran, no normalnie nie mogłam się napatrzeć <3 Co do instalacji natomiast to szok, że zachowało się wszystko w takim stanie

  • cudowne zdjęcia<3

  • O mamo, ta instalacja is so creepy! Obraz przypomina Vermeera, brałabym.

  • Zuza- www.niedomowakura.pl

    Jakie ciekawe miejsca pokazujesz. Niby znam te rejony ale okazało się, że dotarłaś tam gdzie ja nie dotarłam. Do tego piękne zdjęcia i fajnie opisana opowieść. A z tym autostopem to odważne jesteście 🙂

    • No powiem Ci, ze wcale nie tak latwo tam dotrzec jesli nie jest to celem, bo troche schowana ta wioseczka. Ale panuje w niej fajny duch, polecam, jesli masz czas.

    • No powiem Ci, ze wcale nie tak latwo tam dotrzec jesli nie jest to celem, bo troche schowana ta wioseczka. Ale panuje w niej fajny duch, polecam, jesli masz czas.

  • Ale widoki! 🙂 Co prawda mało górskie, ale mają to „coś” 🙂

    • Natura zawsze dobrze wychodzi na zdjęciach, nawet jeśli góry są pseudo górami 🙂

    • Natura zawsze dobrze wychodzi na zdjęciach, nawet jeśli góry są pseudo górami 🙂

  • ! jak mi ten wyjazd przypomniał kiedy to z Hanką pojechałyśmy w podobne tereny i też było dużo przygód. coś z tym Wałbrzychem jest!(w ogóle jak próbowałyśmy DOJSC DO dworca w wałbrzychu to miajałyśmy takie miesca, że nie wiedziałam czy to jeszcze miasto, czy wieś, czy to wałbrzych, czy więzienie (goście z dziarami na twarzach okupujący ciemne bramy). w ogóle dolny śląsk jest mega, tak jak wy napatoczyłyście się na coś jak szpital psychiatryczny (ja chce to zobaczyć na żywo), to my szłyśmy przez las, gdzie nagle wyrosła ceglana rudera, z uwiązanym na łańcuchu szczekającym jak oszalałym psem, a na dachu była wbita LALECZKA!! taki niemowlak z wydłubanymi oczami! i dosłownie jak przeszłyśmy obok tego miejsca, niebo pociemniało i zacczęło się zanosić na burzę. to na szlaku na waligórę było. i też był autostop 😀 ale szło nam lekko, bo lato, więc i nie zakrywałyśmy połowy twarzy 😀 (Brawo:D) powiem Ci ze mnie zainspirowałaś żeby pojechać do sokołowska i w góry suche. już się nie mogę doczekać lata, oj będzie jeżdzone wtedy tam! sorry za mega chaotyczny wpis, ale pisałam szybko żeby nie zapomnieć 😀

    • W Wałbrzychu nie ma ABSOLUTNIE NIC, za to właśnie okolice wymiatają! Jezu, co to za historia z tą ruderą… Już widzę swoje pełne gacie, ale myślisz, że tam ktoś mieszkał? Bo może trzeba było ratować psa? :p Tak, pojedź, pojedź, ja też chcę wrócić lasem, bo tam są idealne warunki dla niedzielnych wspinaczy (czyt. mnie 3 razy w roku w górach. Ojciec góral jest tym faktem załamany), nie da się zmęczyć a już można się pochwalić, że się w górach było :p

    • W Wałbrzychu nie ma ABSOLUTNIE NIC, za to właśnie okolice wymiatają! Jezu, co to za historia z tą ruderą… Już widzę swoje pełne gacie, ale myślisz, że tam ktoś mieszkał? Bo może trzeba było ratować psa? :p Tak, pojedź, pojedź, ja też chcę wrócić lasem, bo tam są idealne warunki dla niedzielnych wspinaczy (czyt. mnie 3 razy w roku w górach. Ojciec góral jest tym faktem załamany), nie da się zmęczyć a już można się pochwalić, że się w górach było :p

  • Uzdrowiska mają w sobie coś magicznego. Sokołowsko odwiedziłam jakiś czas temu, a tej jesieni byłam w Długopolu Zdrój
    (podrzucam linka: http://www.rykoszetka.com/2016/11/dlugopole-zdroj.html)

    Widziałam, że gdzieś czytałam o tej instalacji – to „Tężnia sztuki”, była wcześniej przez jakiś czas we Wrocławiu
    http://konteksty5.blogspot.com/2016/07/inhalacja-sztuka.html

  • Zdjęcia przykuwają wzrok – nie mogłam sie odkleić 🙂 Podoba mi się Twoja relacja, jest zabawna i do tego bardzo ciekawa. Obstawiam, że to psychiatryk ;p

    • Dzięki serdeczne! Tak, tak, myślę, że teoria jest właściwa :p

  • Haha świetny tytuł i piękne zdjęcia! Tęsknię za polskimi górami i to bardzo!

  • Świetna relacja 🙂 Już sam tytuł zaintrygował mnie bardzo 🙂 Tekst napisany po mistrzowsku, a zdjęcia rewelacyjne 🙂

  • Świetnie mi się czytało, bardzo ciekawa przygoda, podana z dobrym humorem. A fotorelacja mocno przekonująca, i te klimaty… 🙂
    Bookendorfina

  • Wow! Jestem bardziej, niż pod wrażeniem!
    P.S. Podoba mi się, jak na zdjęciu telefonu, w tle za Tobą, jest jeszcze sfotografowana osoba z aparatem, która je robiła 😉

  • TheJarzabkiBlog

    Cudna fotorelacja! A z tymi uciekinierkami to dobra historia. My generalnie najczęściej mamy wrażenie, że ludzie patrzą się na nas jak na wariatów, kiedy łapiemy stopa np. w Tajlandii 😀

    • Wlasnie chyba tak to jest, ze przyciagasz co dajesz, wiec moze odrobina prawdy w tym byla, kto wie :p

  • Emilia Wójcik

    Mimo, że Sokołowsko to moje rodzinne strony, zawsze je omijam w drodze z Kochanowa do Głuszycy. Kocham tę drogę prze góry, mimo, że zawieszenie w aucie można zgubić, takie dziury 🙂 A udało wam się zobaczyć cerkiew? Pooznałam, daaaawno temu, popa – proboszcza z tej cerkwii, ale nigdy nie miałam okazji skorzystać z jego zaproszenia 🙁

    • No tak, to co mamy pod nosem, zwykle zostawiamy na ‚innym razem’. Cerkiew byla zamknieta, ale dobrze wspominam herbate z termosu na lawce przed 🙂

  • Guesswhatpl

    No to podróż Wam się nieźle zaczęła 🙂 Ale sam klimat tej miejscowości i okolic bardzo zachęcający. Chociaż my nie jesteśmy wytrawnymi piechurami, to okolice Sokołowska bardzo nam się podobają. Są naprawdę malownicze, pewnie latem wyglądają jeszcze ładniej 🙂

  • piękne zdjęcia! w Sudetach nie byłem już naprawdę dawno, a ciągle mi nie po drodze z Krk… (w ogóle nie znam okolic Sokołowska, byłem w Górach Stołowych, Orlickich, Sowich i w Karkonoszach… czyli wychodzi na to, że nawet nie wiedząc o tym, omijam takie fajne górki)

    • Te Suche są raczej niskie, ale ponoć warto raz w życiu przejść chociaż na Andrzejówkę (to nadal jeszcze przede mną) 🙂

  • Widziałem coś takiego w Muzeum Sztuki ARoS w duńskim Aarhus. Chyba nie rozumiem współczesnej sztuki. Jak dla mnie instalacja idealnie pasuje do Wałbrzycha – on też jest mroczny i ponury 😉

  • Jaki tam jest klimat! Cudo!

  • stuptupy? termosy? ja ostatnio wybrałam się w góry w Norwegii z torebką! wspinałam się z nią po skałach i 30 cm śniegu. nie polecam.
    ps. zdjęcia piękne, ale nie mogę obejrzeć wszystkich… są za duże i strasznie zacinają mi przeglądarkę 🙁

    • Mam nadzieję, że nikt nie zrobił Ci zdjęcia, które potem wyląduje w galerii „najgorzej ubrani górscy turyści” pomiędzy panią w szpilkach i panem w kubotach 🙂
      Nie wiem dlaczego, ale zawsze w każdym poście 1 osoba musi mieć z tymi zdjęciami problem, ale już sprawdzałam milion razy na różnych sprzętach :(((

      • eh, może to mój komputer tak zamula 🙁 jej, nawet nie wiesz, jak mi było wstyd z tą torebką… ale tak to jest, gdy człowiek planuje spacer po mieście, a ląduje w górach 😀

  • sekulada.com

    Taka instalacja była też we Wrocku jakiś czas temu, tuż obok NFMu 🙂 Ja też nie czaję o co z nią chodzi. Odnośnie wątku, niestety nie znoszę jak co chwilę jakiś element przerywa mi tekst. Jakoś nie mogłem poczuć tej opowieści 🙁

  • Aleksandra Taskin

    Instalacja rzeczywiście wygląda jak pozostałości psychiatryka, nie, żebyś mi coś zasugerowała 😉

  • Hehehehe. Uśmiałam się nad ostatnim zdjęciem i jego tytułem.
    Sokołowsko jest super! Ale fakt dookoła to bardziej takie pagórki niż górki. A Wałbrzych to ma chyba niekończące się stacje kolejowe (i jak jedzie się KD to jedzie się przez ten Wałbrzych i jedzie), a w mieście nie ma nic logicznego – i to jest w nim piękne.
    Zaś przygotowanym być zawsze warto :-)) I przysięgam, ze mimo iż jestem okropnie objedzona – chcę tej pizzy! MNIAM

Scroll Up