7 blondynek i pies

In Podróże, Polska

Czy w góry (dokładnie to aż za granicę, bo do Czech) można jechać z Warszawy przez Poznań? Czy siedem lasek samych w górach to zapowiedź katastrofy i wiecznego niezdecydowania? I wreszcie ilu blondynek potrzeba do przechytrzenia czeskiej obsługi Skalnego Miasta oraz rzeszy sobotnich turystów?


Zacznę od końca i szybko odpowiem: 1 sprytnej i 7 zgodnych. Wstanie super wcześnie (o 4.40 miałyśmy już wyszczotkowane zęby i poranną toaletę za sobą) nigdy jeszcze tak bardzo się nie opłaciło. W sensie dosłownym i przenośnym- zaoszczędzony wstęp oraz 0 turystów. Tak właściwie to nie miałyśmy zamiaru olewać południowych sąsiadów i dymać ich na kilkadziesiąt koron. Kasy biletowe jednak otwierają się o 9, a o 9 to my już powoli zbierałyśmy się w dalszą drogę. Ale po kolei.

Czwartek, przedpołudnie, Warszawa

Kilka miesięcy temu utworzone przez Ele tajne wydarzenie na Facebooku odżywa. Planowany wiosną babski wyjazd w góry nie wypalił, pojawiła się za to okazja last minute i tylko dla jednej dodatkowej osoby. Wcale się nie zgłaszałam. I wcale też nie czekałam, aż ktoś mnie poprosi (no, może troszeczkę). Siedziałam cicho niczym troll z mema- ”ta jedna osoba na czacie grupowym, która wszystko czyta, ale nigdy nic nie pisze”. Ale kiedy Ela Nieśmigielska, Paulina Wierzgacz i Kinga Madro zapraszają OSOBIŚCIE, wywołują kilkakrotnie i błagają*, aby z nimi jechać, czy mogłam odmówić? (*Wszystkie powyżej wymienione- macie zakaz komentowania tego watką- to mój blog i moja interpretacja!). Chwilę później miałam już bilet na pociąg do Poznania, skąd w piątek miałyśmy wszystkie pojechać w końcu w góry.

I to był naprawdę dobry pomysł i ominęłyby mnie dwa zajebiste dni, gdybym jednak nie pojechała!

Szybki (bo chyba 5-cio godzinny) nocleg u przemiłego gospodarza gdzieś w okolicach Kłodzka i nad ranem byłyśmy już gotowe na przygody. Chociaż nie ukrywam- kiedy okazało się, że mamy dodatkowe 15 minut na kime w samochodzie, żadna nie protestowała. To było potrzebne, bo dzień miał być wyjątkowo długi. Pomysł Pauliny, aby na miejscu być o świcie, był naprawdę dobry i jeśli zechcecie kiedykolwiek wybrać się do Skalnego Miasta to tylko rano. Tam jest już wystarczająco ciasno i bez parkingu autobusów (true story).


Gdybym kiedyś spotkała wróżkę (lub inną Cygankę), która powiedziałaby, że niedługo pojadę w podróż z samymi dziewczynami (na dodatek nieznajomymi), pani ta z pewnością nie otrzymałaby ode mnie grosika. Przecież ja już nie jestem taka, nie wychodzę ze swojej strefy komfortu, taki babiniec to gwarantowany ból głowy i wiem, że będę odludkiem, który nie będzie miał ochoty z nikim się bratać… Bla bla bla, odszczekałabym to równie szybko, a Cygance oddała i zaręczynowy pierścionek (no offence Sergio, to po prostu najdroższa rzecz jaką w życiu miałam. Podejrzewam, bo wcale nie widziałam paragonu)! Być może blogerki modowe takie są, bo ja tutaj zamierzam bronić fajnych dziewczyn z charakterem i wierzę jednak w jakąś solidarność jajników. A i jestem pewna, że niejeden facet pozazdrościłby nam takiego quality time!


Zanim ktoś pomyśli, że całkiem upadłam na głowę i zapomniałam o pięknej psince- nic z tych rzeczy, najlepszy deser zawsze zostawiam sobie na koniec. Jeśli jeszcze nie śledzicie przygód Aiko the traveler w sieci, to polecam szybko nadrobić. Ale to i tak nie oddaje tego, jaki jest to wspaniały pies w rzeczywistości. Owszem, pewnie jestem stronnicza, bo nic nie jest mnie w stanie przekupić i zmiękczyć tak, jak obecność zwierzęcia. Poza tym wierzę w starożytna, duchową więź kobiety z wilczycą (polecam ”Biegnąca z wilkami”). Ta sama wycieczka bez kochanej Aiko nadal byłaby 10/10, jednak dzięki temu przynajmniej mam zdjęcia innego psa do przyszłego portfolio.

  • Czy pobyt z tak utalentowanymi fotografkami był dla ciebie stresujący, Marino?

Przyznam, że początkowo tak. Jako typowy Polak jestem malkontentem i często wydaje mi się, że moje zdjęcia są słabe, umiejętności żadne i to przecież nie sztuka posiadać aparat i nim pstrykać. Fakt, że wstawiam swoje zdjęcia do sieci jest dla mnie sporym krokiem. Bałam się więc, że dziewczyny będą używały jakichś profesjonalnych terminów, za którymi nie nadążam, albo że mój malutki aparat zostanie wyśmiany wśród towarzystwa pełnych klatek. Wszystko to oczywiście rozegrało się w mojej głowie, a ja sama jestem niepoważna.

  • Czy poza wycieczka do Skalnego Miasta opowiesz nam coś jeszcze?

Jeśli dobrze pamiętam, to załapałyśmy się na jeden z ostatnich słonecznych (przynajmniej częściowo) weekendów jesieni, dlatego nie chciałyśmy marnować czasu i wykorzystałyśmy dzień na maksa. Po Skalnym Mieście przyszedł czas na nasza rodzimą wersję, czyli Błędne Skały. I popatrzcie jakie jesteśmy uczciwe, bo kupiłyśmy bilety wstępu, chociaż wejść bez biletu byłoby najłatwiej na świecie! Wtedy przekonałyśmy się, jak dobrze było być rano bez tłumów turystów- żeby zrobić jakiekolwiek zdjęcie musiałyśmy przepuszczać dosłownie całe wycieczki (nie przesadzam). Na następny raz jestemy już jednak przygotowane: ja zajmę się fake’owymi badge’ami z logo Nat Geo, Kinga zorganizuje biało-czerwoną wstęgę odgradzającą, po czym obie udamy ochroniarzy, przez co reszta naszej wycieczki może spokojnie robić zdjęcia. Marina Furdyna- pomysły na poziomie 10 latka, na które zawsze możesz liczyć.

Żeby pokazać całemu światu jakie to jesteśmy twarde, postanowiłyśmy się również wspiąć na Szczeliniec. Wcale nie- Błędne Skały są po prostu dosyć małe i została nam jeszcze połowa naszego niekończącego się dnia. Wspinaczka to też zbyt pochopnie powiedziane ‚hop’, bo schodki na górę są łagodne i kiedy myślisz, że jesteś w połowie, jesteś już dokładnie na szczycie. 15 minut- właśnie tyle zajęło nam wejście. Jeśli myślałam, że nic mnie już tego dnia nie zdziwi, to właśnie wyszłam z siebie i stanęłam z boku. W schronisku (!!!) mają dosyć sporo wegańskich pozycji w menu!! W górskim schronisku PTTK. Szacun.


Jakie są idealne warunki do fotografowania w górach? Trochę słońca, trochę mgły. U nas jednak wszystko musiało być na 100 % i po słonecznej sobocie od losu otrzymałyśmy najgęstsza mgłę jaką widziałam od czasów, kiedy kuzyn zamknął mnie w parniku babci. Czy przeszkadzało nam to w wybraniu się na Ścieżkę w chmurach? Ta nazwa zobowiązuje, więc w słoneczny, przejrzysty dzień, byłaby co najwyżej legendą. My dosłownie spacerowałyśmy w chumrach i jeśli tak jest w Dolinie Muminkow, to mam nadzieję, że po śmierci wyląduję właśnie tam.

  • Wszystko takie ładne, ale te zdjęcia Dziewczyny w zielonej kurtce z pieskiem = miłość <3
    Oprócz tego rannego wstawania współczuję Ci jeszcze jednego, tak dziś doszłam do wniosku… Że masz wersję EN bloga i teraz musisz to wszystko tłumaczyć hiehiehie.

    • Oj cala ta rzesza anglojezycznych czytelnikow (Sergio) bedzie musiala jeszcze troche poczekac :p

  • Ptaszek <3 I Kinga z Aiko <3
    Świetny wypad w zacnym towarzystwie nie mógł nie być czadowy!
    I w końcu i ja Ciebie poznam, na na na na na!

    • Szkoda tylko, ze w miejskiej dzungli, ale bedzie tez super! Czekam!

  • nie mialam pojęcia że takie rzeczy Ci się w glowie działy, no coś Ty! a ja bym powiedziała że jesteś super pewna siebie i do przodu. właśnie po to dzisiaj pytalam ludzi na fejsie o to, jak mnie widzą. i bylam pewna że dużo osob powie, ze jestem odważna, gdzie tak naprawdę to jestem tchorz. niesamowite jak inaczej się widzimy, a jak inaczej nas inni odbierają.

    hehe, na zdjęcia z aiko i bez czapki widać dokładnie dlaczego powinnam jej nie zdejmowac 😀

    @obrazkiblondynki ZOBA OSTATNIE ZDJECIE!

    • No raczej, ze tak! Ale nie stresowalam sie Toba jako osoba, tylko czy podolam fotograficznie. Taki wewnetrzny mini challenge 😉
      Co prawda nadal moje zdjecia nie umywaja sie do Twoich, ale i tak bylo super i juz nastepnym razem luz :p

    • widze – ale i tak nie wierze w Tomasza
      wklejony jak nic

  • Zdjęcia jak zawsze są mega <3
    W sierpniu, czyli już po sezonie lub na końcu byłam w tych stronach i chyba nie mam, ani jednego zdjęcia, gdzie nikt nie wchodzi mi w kadr. Przy okazji dowiedziałam się, że w lato przewodnik widział na parkingu około 70 autokarów tylko z Polski. Dramat, następnym razem Skalne Miasto odwiedzam tuż po wschodzie słońca, bo przy tym tłumie traci swój urok kompletnie.

    • <33
      Teraz jeszcze bardziej jestem wdzieczna Paulinie za przewidzenie takiego scenariusza, uf. Fajnie bylo miec cale skaly na wylacznosc! 😉

  • ‚*Wszystkie powyżej wymienione- macie zakaz komentowania tego watką- to mój blog i moja interpretacja!’ – ej jak to, ja przecież złego słowa nie powiem!
    I zastanawiam się – kto niby jest tą jedną sprytną blondynką??? 😀
    zdjęcie ptaszka ewidentnie poszło Ci lepiej niż mi z moją 35 hehe, a i serio – naprawdę nie byłaś na takim babsko-babskim wyjeździe? A i czekałam na akapit o ciastach, ale potem sobie przypomniałam, że jadłaś malinki w Sieście!

    • Czytajac ponizej komentarz Kasi juz zawsze bede wychwalala takie pomysly pod niebiosa. Pobudka o 4.30? Z przyjemnoscia :p
      Na wyjezdzie poza mna i Anka to nie bylam w sumie, musialam swoje odczekac jak widzisz 🙂

  • No to nic, tylko się cieszyć, że tak się zgrałyście i wyjazd wypadł na bum cyk cyk. Ja przez ostatni miesiąc w gronie 3 baby + facet myślałam, że osiwieję, a plastikowe noże same ostrzyły się w torbie 😀
    Ej, brakuje mi historii, dlaczego ktoś na szlaku zmienia trepy na złote baleriny ! ;p

    • No widzisz, zawsze musi pozostac ten watek tajemnicy 😀 Az dziwie sie, ze nie zapytalas, dlaczego Kacha ma zloty pas do tanczenia tanca brzucha, bo baletki to jeszcze pol biedy 😀

      • aa chciałam, ale nie mogłam na to znaleźć profesjonalnej nazwy, więc zostałam przy bezpiecznych balerinach 😀

  • Co za pomysł z tą pobudką. Dla takich zdjęć to nawet ja w końcu zgodziłabym się być zombie przez cały dzień. Ile tych miejsc jest piękniejszych bez turystów. 😉 Widzę, że cudowny wyjazd i trzymam kciuki, żeby wszystkie babskie wyjazdy były tak niesamowite, wartościowe i spokojne. A ja mam nadzieję, że w końcu i mi uda się z Tobą spotkać.

Scroll Up