Najlepsza pizza w Trapani i basta!

In Podróże, Włochy

„Historia naszej miłości rozpoczyna się w 2016 roku, kiedy to poważny grubasek (nazwijmy go Randy), znienacka uśmiecha się do zdjęcia, chociaż byłam pewna, że prędzej przyłoży mi łopatą do pizzy.”

(Pierwsze zdjęcia z 2016r. właśnie – brzuszki jakby mniejsze 😉 )

I pewnie byłaby to historia mało interesująca i nie zrywalibyśmy boków ze śmiechu, gdyby nie fakt, że pizza w tym miejscu jest ABSOLUTNIE NAJLEPSZĄ PIZZĄ NA SYCYLII, a nawet pojadę po bandzie i powiem, że WE WŁOSZECH (sorry Gino Sorbillo).

SZYBKI KURS Z RODZAJÓW MĄKI 

Zacznijmy od podstaw, czyli sycylijskiej pizzy samej w sobie. Ta musi być gruba, na chrupiącym, oleistym spodzie, lekko żółta w środku (za chwilę wyjaśnię dlaczego), o delikatnym zapachu migdałów. Każdy pizzaiolo powie wam, że pizza pizzy nierówna, a włoski pizza master doda jeszcze, że mąka mące nierówna. To zdecydowanie najważniejszy składnik dobrego ciasta. Reszta – drożdże, ilość wody, soli i oliwy, nie jest już aż tak ważna.

Na Sycylii, zarówno do wypieku chleba, produkcji makaronu, czy właśnie pizzy, używa się mąki rimacinata z ziarna grano duro. Rimacinata oznacza podwójnie zmielona, a grano duro to twardy typ pszenicy. W Polsce nazywana jest semoliną i jest to poprawna nazwa, jednak tu ważny jest sposób mielenia, a właściwie dodatkowego przemielenia, które z twardych ziaren zrobi mąkę, a nie kuleczki semoliny czy kaszy manny. Żółty kolor ciasta, chrupkość i delikatny, migdałowo – kwiatowy zapach, sycylijska pizza zawdzięcza właśnie ziarnom grano duro i wysokiej ilości karotenoidów w nich zawartych. 

Natomiast głównym składnikiem pizzy z Neapolu jest mąka 00 z ziarna grano tenero, czyli miękkiego typu pszenicy. Oznacza to, że ciasto będzie bardziej sprężyste, elastyczne, ale płaskie i ciągnące zarazem. Stąd neapolitańska pizza jest cienka i nie oszukujmy się – bez dobrego sera byłaby po prostu naleśnikiem z sosem pomidorowym, czego zdecydowanie nie można powiedzieć o pizzy sycylijskiej. Dlatego właśnie uważam, że pod tym względem Sycylijczycy wygrywają. (Ale nie mogę być w 100% obiektywna, bo jestem osobą, która po wszystkich dojada suche boki (JAK MOŻNA JE ZOSTAWIAĆ?!), a na festiwalu pizzy w popularnej sieciówce kazałam sobie zamówić.. samo ciasto #truestory). 

NAJLEPSZA PIZZA W TRAPANI – PIZZERIA CALVINO 

Wracając do meritum. Pizzeria Calvino to wszystko, czego nie spodziewacie się po klasycznej pizzerii. Sam lokal jeszcze kilkadziesiąt lat temu był… domem publicznym/ burdelem. Nie ma tam okien, są za to małe sale, które dziś służą za sale restauracyjne z pojedynczymi stołami, co pozwala czuć się bardziej swobodnie, a nawet trochę jak w domu. Nie ma się jednak co martwić – ostatnie kurtyzany zniknęły już stamtąd na dobre, choć pewien burdel (w dobrym znaczeniu tego słowa) pozostał.

Już od wejścia musimy spodziewać się: a) tłumów, b) krzyków, c )kapiącej na głowę klimatyzacji, ale i d) precyzji. Zamówienia składane na barze u staruszka z nietęgą miną lądują na kartkach, kawałkach kartek, w zeszycie, po czym przekazywane są do kuchni. Tam nikt nie patyczkuje się z pojedynczymi plackami – na półkach czekają już stosy gotowych spodów z sosami, na które później dodawane są, według zamówienia, składniki: pomidory rwane palcami, czy sos wylewany butelką prosto z wiadra. 10 placków na raz szybko wkładane jest do pieca. Pizze są gotowe po 5 minutach.

Teraz rozpoczyna się samurajski pokaz zdolności maestro z nożem – krojenie pizzy tasakiem na drobne kawałeczki. Posiekanie całej dziesiątki trwa zaledwie kilka minut, a podawana gościom pizza jest nadal gorąca.

Nie jest to pizza idealna. Tzn w mojej opinii jest właśnie idealna przez swoje wady – czasem jest za mocno przypieczona (10 placków w piecu oznacza zwyczajnie, że któraś będzie bliżej ognia, a któraś dalej), a oliwa kapie po łokciach. Tylko, że czuć, że to od serca. Inaczej miejsce nie funkcjonowałoby bez przerwy całe 73 lata, prawda?

Zauważcie wielki napis „no take away” i masę poskładanych pudełek na wynos 😉 Na karteluszce dodatkowo jest napisane: „Nie przyjmujemy rezerwacji urodzinowych. Prosimy nie nalegać” Awww <3

Są miejsca, do których idziemy nie tylko ze względu na smaczne jedzenie, ale dla atmosfery, doświadczenia czegoś innego. Pizzeria Calvino z pewnością nie klasyfikuje się w lidze najlepszych restauracji. Wątpię też, żeby kiedykolwiek otrzymała jakąś ważną gastronomiczną gwiazdkę. Ale z czystym sumieniem polecam to miejsce, bo jest ono dobrym przykładem sycylijskiej kultury – chaosem, hałasem, teatralnym wręcz wymachiwaniem rękami i wyrazem twarzy, który mówi: “uciekaj, gdzie pieprz rośnie”. To znaczy zawsze mi się tak wydaje, a potem okazuje się, że wołają do kuchni! <3

  • Zgłodniałam.
    Muszę wysłać ten post swojemu ojcu, który twierdzi, że najlepszą pizzę we Włoszech to robi on. W Lublinie.

    • Szanuję to! A jesli ojciec ma dobry piec, to mogę dać przepis od ciotki!

Scroll Up
Inline
Inline