Małomiasteczkowe wakacje

In Przekrój

It’s summertime and the living is easy…

Przynajmniej w teorii, w końcu nadal mamy kalendarzowe lato i pomimo tego, że coraz częściej zdarza mi się wychodzić z domu w kurtce, a marzenie o opalonych nogach zeszło na bardzo daleki plan moich letnich priorytetów, żyje mi się jednak lekko. Długie dnie i wstawanie o coraz to wcześniejszej godzinie nie jest już tak bolesne, a 4h tlk bez miejscówek jest do wytrzymania co tydzień, kiedy wiem, że w zamian wiozę torby z darami ziemi, wprost na swoje warszawskie (szwedzkie) talerze. Czy nie jest mi głupio przyznać, że jestem słoikiem? Ale ja autentycznie współczuję wszystkim, którzy słoikami nie są! Z biegiem czasu zauważam po sobie, jak bardzo przywiązana jestem do miejsca, z którego pochodzę i pomimo głodu świata, jaki ciągle jeszcze mną rządzi, wiem, że pewnego dnia sama wyląduje na wsi, bo chłop ze wsi wyjdzie, a wieś z chłopa – niezupełnie.

it’s the time of the season for ogórki

Chociaż w tym roku mama mówi, że była susza i wielkich zbiorów nie będzie. Wystarczy ich jednak na tyle, aby codziennie jeść na śniadanie i kolację małosolne, z masłem i świeżym chlebem (forma na lato u mnie nie obowiązuje). Powoli zbliżam się już do stanu, w którym nie będę mogła na nie patrzeć, ale jest to w największym porządku i tak jak w przyrodzie wszystko ma swoje miejsce, bo na talerze wskoczą wtedy pomidory. Co o tej porze roku jedzą jeszcze słoiki? Wszystkie formy cukinii, ziemniaków, kapusty, koper, który garściami ląduje w każdym daniu, fasolkę i bób, i tak w kółko, do wykończenia zapasów i siebie.

Wsi pogodna, wsi wesoła

Ilość rozrywek, szczególnie latem, jakich można doświadczyć na wsi, wcale nie obiega od tych miejskich. Festiwale? Bitch please, zawsze wybiorę festyny (jeszcze do nadrobienia w tym sezonie). Mistrzostwa świata? A w zawodach strażackich biegałeś? Sesje zdjęciowe w rzepaku? No problem, chodźmy za dom. A kiedy planujesz sekretne urodziny mamy, to również trafiłeś idealnie. Czy mogę zostać wiejskim ambasadorem? Mam jeszcze w zanadrzu do wymienienia sporo zalet, z resztą, sami zobaczcie.

A poza tym nawet na wsi można się poczuć jakby… luksusowo…

  • kupuję to. co prawda z racji chowu w bloku calutkie życie nigdy nie ciągnęlo mnie na wieś na stałe, ale odwiedzać lubię i szanuję. na 51 urodziny mamy zaproście też mnie 😉

    PS; patrzę, jakie piekne galette się piecze i sobie myslę: znowu ten sergio jakies pyszności szykuje… a to nie sergio! to czyjas zaobrączkowana ręka! ela-detektyw.

    no no, galette + champagne furdyna. tu jest naprawdę jakby luksusowo 😉

    • Jezu, ale ze mnie blogerka roku – dopiero teraz (oczywiście w pracy, świeżo po urlopie) ogarnęłam, że mam tu jakieś komentarze!
      Serio myślisz, że te wszystkie dania to Sergio? SERIO??????

  • Fajnie czasami przypomnieć sobie że nie musi to być duże miasto, albo lazurowa plaża, żeby genialnie spędzic czas i totalnie wypocząć.

  • Cudowne <3 Cieszyn może trochę mniej wiejski, ale też korzystam na całego z jego letnich uroków, pyszności z naszego ogródka i wakacyjnych atrakcji typu piwo pod chmurką w Sikoraku, albo (już niedługo) Gorolskie Święto.

    • Cieszyn ma dla mnie idealny klimat i wielkość i właśnie w takim miasteczku chciałabym kiedyś zamieszkać. Szczęściaro! 😉

  • O mamusiu. Piękne zdjęcia. Kolejny blog w którym się zakochałem. Dodaję do ulubionych.

Scroll Up
Inline
Inline