Let me take you to Sicily #4: Corleone

In Podróże, Włochy

Poprzednie postu z Sycylii: klik, klik i klik.


Kto nie słyszał o Corleone ręka w górę? Co, nikt? No właśnie, nawet moja babcia słyszała. A kto był w Corleone- ręka w górę? (Sergio, Ty się nie liczysz). No cóż, dużo straciliście, ale mam dla was zdjęcia i historie, po których poczujecie, jakbyście byli tam ze mną. Żartuję, żal ściśnie wam cztery litery jeszcze bardziej, tam po prostu TRZEBA być.

To, co chcecie usłyszeć (sama o to wypytywałam za pierwszym razem), czyli czy są ślady mafii- owszem, są. Kilka barów nazywa się Don Padrino, w pozostałych wisi przynajmniej z pięć zdjęć z filmu, wina mają na etykiecie kadry, a z jakiegoś powodu  Brad Pitt jest twarzą sklepu z okularami (sprawdziłam dwa razy- nie grał w „Ojcu Chrzestnym”. Ale aktor, to aktor, no nie?). Liczyłam trochę na jakichś typków z pistoletami i w bwm z zaciemnianymi szybami w stylu kadilaków, ale jedyny widok to dziadki 60+ (raczej mało groźni), a 9/10 aut w mieście to Fiat Panda- bo mały, włoski, tani i ma napęd 4×4, a to przy tych wszystkich wzgórzach istotne.Trochę mnie więc to miasto zawiodło, bo oczekiwałam chociaż jakichś śladów zbrodni i luksusowych domów z basenami (w filmach z Jasonem Stathamem zawsze tak jest!) Corleone 0, Miami 1.Dziadek Sergio opowiadał nam, że pamięta mafiosów jako dzieci, które zawsze były najgłupsze w klasie i zbierały podwórkowy wpierdol, zanim zaczęli wymachiwać pistoletami na prawo i lewo.

Mieszkańcy są raczej niechętni wobec turystów (bo ich nie ekscytuje mafia) chowają się przed aparatami, zamykają okiennice, jeśli wgapiacie się w nie o sekundę za długo. I nawet jeśli myślicie, że na ulicy nikogo nie ma, ktoś zawsze obserwuje. Dziś Corleone to miasto starych ludzi. Ale ludzi, których się szanuje, i którzy mają swoje oficjalne kluby seniora. Dziadek Sergio do takiego należy, wpuszczają od 60+. Charakterystyczne cechy to coppola, koszula i często laska (microsoft uważa słowo ‚laska’ za obraźliwe…). Pospieszcie się, jeśli chcecie zobaczyć taki obrazek, bo co tu ściemniać, życie się każdemu skończy, wiecie, co mam na myśli.

Nie wiem, jak ci ludzie to robią,że bez zadyszki biegają ulicami, gdzie każda jest pod górkę, każda. Dodajcie do tego ponad 30 stopni i zero wiatru. Jeśli spotkacie kiedyś kierowcę, który powie wam, że jeździł po Corleone, wiedzcie, że to najlepszy kierowca świata. Każdy, kto ma odwagę manewrować, wymijać (!) i cofać na tak ciasnych i stromych ulicach mógłby stanąć w szranki z Transporterem. Oczywiście, że panikowałam.

Dla tych, którym mało wrażeń po tak ostrej jeździe, mam miejską legendę. Otóż mówi się, że jeśli o północy przeniesiecie szklankę pełną wody z Castello Soprano (średniowieczny zamek ulokowany nad miastem), do ruin pewnego kościoła (oczywiście nie pamiętam nazwy) i nie ulejecie ani kropelki, objawi wam się duch, który powie, gdzie leży skarb Corleone. Idąc drogę dedukcji, jeśli macie pecha i wylejecie wodę, duch was zabije (nie wiadomo w jaki sposób, bo jeszcze się chętny do testowania nie pojawił).

Poza żartami warto też przyjrzeć się historii miasta, bo ta sięga czasów arabskich i jest nie mniej ciekawa, niż sprawa mafii. Oprócz wspomnianego zamku w Corleone jest jeszcze jeden, Castello Sottano (na dole) i oczywiście jak to w średniowieczu, władcy obu wzajemnie napadali się, walcząc o pozycję. Ponoć to ci z góry byli większymi barbarzyńcami i na dzień dzisiejszy karma sprawiła, że po zamku na górze pozostało niewiele. Sottano trzyma się nieźle, był więzieniem, a dziś jest zakonem Franciszkanów -nie wpuszczają gości, a szkoda. Podobnie jest z Monastero del SS. Salvatore, jednak i tu znajomości pomogły nam zobaczyć to miejsce od środka (listopad 2015), wspiąć się na dzwonnicę i zobaczyć miasto od góry. Swoją drogą, czy nie uważacie, że najlepsze miejscówki zawsze są przejęte przez kler? Nie mam z tym problemu, ale mogliby chętniej wpuszczać grzeszników w takie miejsca.

Nie wiem gdzie zjeść i spać, bo nasz pobyt w mieście jest zawsze stricte rodzinny. Stamtąd właśnie pochodzi mój narzeczony (taka tam przestroga, gdybyście chcieli napisać hejterski komentarz). Dorzucam jeszcze kilka fot, a kto zgadnie co to za owoc, dostanie z niego dżem! (Który sobie przywiezie).

  • Piękne fotki! Piękne miejsce! A ja doszłam do zdjęcia opuncji figowej zaczęłam się śmiać bo jeszcze mam kolce w palcach od moich przedwczorajszych doświadczeń. Pozdrawiam cieplutko, Daria xxx

    • haha najgorzej, bo te kolce sa tak cienkie, ze nie da sie ich wyciagnac!

  • Piękne zdjęcia, chociaż zawsze jak jestem w takich miastach, gdzie populacja jest głównie w wieku 60+, to robi mi się trochę smutno, bo zastanawiam się, co będzie z miasteczkiem za kilka(naście) lat…

    Jedna uwaga co do zdjęć – nie mam tego problemu na innych blogach, ale u Ciebie ładowały mi się dość wolno (kilka sek, ale w dzisiejszym świecie to wolno ;)). Nie myślałaś może aby zmniejszyć trochę rozmiar zdjęć? Taka uwaga.

    • sprawdzalam w sumie na dwoch kompach, ale skoro tak, to juz poprawiam ;] dzieki za uwage!

  • Cudne zdjęcia! Naprawdę niesamowity klimat! Zawsze mnie bawią miasta, które wymagają takich ponadnaturalnych zdolności motorycznych i w których kierowcy samochodów mają „pod górkę” 😉 buziaki!

    • to jest naprawde sport ekstremalny, ja mialam wiecznie wrazenie, ze zaraz zwyczajnie sturlamy sie w dol! ale w sumie po amsterdamie tez balam sie jezdzic rowerem, tam to jest doslownie ‚ride or die’ 😀
      pozdrawiam 🙂

  • Corleone jest na liście naszych „must see” mam nadzieje, że uda nam się odwiedzić to niezwykłe miasteczko, zdjęcia cudowne!

  • Piękne miejsce! I mi marzy się kiedyś podróż do Włoch! 🙂

  • Oczywiście, że słyszałam 🙂
    Niestety nie byłam – trochę szkoda, że brak tam śladów mafii 😛

    • Jeszcze niedawno znak przy wjezdzie do miasta nosil slady kul, wiec bieglam go sfotografowac- wymienili i to…

  • Jak ja lubię takie klimaty. Musze wreszcie wybrać się na Sycylię 🙂

  • Dzięki Tobie mam kolejną miejscówkę do dopisania na bucket list. Słyszałam o niej, ale na tym moja wiedza się kończyła, aż do dziś. 🙂

  • Ależ urocze i klimatyczne!

  • Zawsze marzyłam o Sycylii i Twoje zdjęcia jeszcze spotęgowały pragnienie, by tam pojechać 🙂

  • „Sicilia, bedda mia, terra di ncantu terra d’amuri e di lu sintimentu, cù ti lassa, ti lassa ccu lu chiantu, e quannu torna, ridi ed è cuntentu”.
    Piękne zdjęcia, które mi przypomniały jak bardzo tęsknie za Sycylią. Dobrze, że święta coraz bliżej 🙂

    • no prosze, widze, ze ktos tu zna Sycylijski 🙂 przede mna jeszcze dluga droga. Spedzasz swieta na Sycylii?

      • Tak, w tym roku spędzamy święta na Sycylii z sycylijską rodziną. Już się nie mogę doczekać pyszności na stole 🙂

  • Jak tam pięknie!!!

  • Piękny blog. Sycylii nigdy nie widziałam, ale marzy mi się już od dawna!

  • Dżem widzę z opuncji 🙂 Powiem Ci, że byłam 3 razy na Sycylii, ale do Corleone nigdy nie dojechałam. Chyba następnym razem! Ładne zdjęcia 🙂

  • Ciekawe zdjęcia, wprost zachęcają do zorganizowania sobie urlopu w takim miejscu i zobaczenia go na własne oczy.

  • Wspaniałe! Właśnie tak wyobrażałem sobie typowe sycylijskie miasteczko. Muszę się tam wybrać. 🙂

  • No, ja bym tylko na piechotę po tym miasteczku mogła się poruszać 🙂
    Wszyscy chwalą zdjęcia i słusznie, ale ja pochwalę tekst. Kótko i na temat, a wszystko tu jest. A przede wszystkim, jest dowcipnie, co uwielbiam. Gratuluję talentu, narzeczonego i takich podróży 🙂

  • Ola

    Ależ wspaniałe ujęcia, idealnie oddają klimat Sycylii! Piękne fotografie, szczególnie miasta z góry – uwielbiam takie widoki i wszędzie się wspinam. Odwiedziłam tylko wschodnią Sycylię – Corleone przypomina mi Ragusę. Intrygująca legenda ze szklanką wody. 🙂

  • Klimatyczne miejsce i ciekawy włoski klimat – takie miejsca lubię 🙂 Corleone znam oczywiście z książki i filmu „Ojciec chrzestny”. Sycylia jeszcze przede mną i chętnie poczytam Twoje posty o tej pięknej wyspie!

  • O jak sielsko 🙂 Podoba mi się bardzo! Aż chce się rzucić tą chłodną i szarą Polskę i jechać do Włoch 🙂

  • Szczerze mówiąc nie słyszałam o tym mieście, ale Twoje zdjęcia bardzo zachęcają!

  • Jaaaaa… Ale ciepełko bije z tych zdjęć! I te widoki… CHętnie bym się teleportowała na Sycylię 🙂

  • Fiaty Panda z napędem 4×4 spotyka się też często na Bałkanach, bo tam wszędzie góry, więc mały, zwinny samochód jest na wagę złota.
    W takiej Albanii również są ślady mafii i to na dodatek włoskiej (bo to od Włochów podobno się tam wszystko w temacie mafii zaczęło). Ale osobiście nigdy tych mafijnych elementów w tym kraju nie widziałam. Najwyraźniej dobrze się z tym kryją 😉
    Cóż widoki z Corleone piękne. Pozwalają się oderwać od grudniowej, polskiej aury 🙂

  • Te zdjęcia są tak niesamowite, że oglądałam je już kilka razy! <3 Oddają klimat, tak dobrze, że niemal słyszałam gwar tych ulic. 🙂

  • Swietne zdjecia, jak rowniez i tresc posta! 🙂

Scroll Up
Inline
Inline