La terra corleonese- czyli Corleone to nie tylko mafia

In Podróże, Włochy

Położone pomiędzy Palermo i Agrigento, Corleone przyciąga głównie że względu na mafijną przeszłość. I nie ma się co dziwić- serię o Ojcu Chrzestnym przeczytało i oglądało naprawdę wielu ludzi na całym świecie. Film, poza pokaźną liczba nagród, uważany jest również na swój sposób za piękny, toteż historia (tym bardziej, że prawdziwa) przyciąga rzeszę turystów.

Fun fact- zdjęcia do filmu wcale nie były kręcone w Corleone i udało mi się dotrzeć do dwóch źródeł. Głównym powodem, dlaczego zrezygnowano z ujęć w tym miasteczku był fakt, że w latach 70-tych nie wyglądało ono już tak samo jak w latach 50-tych (na moje oko poza plastikowymi oknami naprawdę nie zmieniło się wiele….), jednak mieszkańcy mówią, że gdy reżyser przyjechał do Corleone został ”poproszony” o uiszczenie specjalniej opłaty. Zgadnijcie komu.

Jakie jest Corleone dziś? Wielu mieszkańców nie chce rozmawiać o mafii, bo jest to ciągle dosyć świeża sprawa, a praktycznie każda rodzina na swój sposób ucierpiała- czy to ze względu na śmierć bliskich, lub odebranie ziemi. Wszelkie oznaki strzelanin (jeszcze 3 lata temu gości witał znak drogowy z kilkoma dziurami i nie była to rdza), graffiti czy nazwy ulic, bardzo szybo są maskowane. Tak naprawdę mogli oni spokojnie odetchnąć dopiero w 2006 roku, kiedy po 40 latach ukrycia policja namierzyła ukrywającego się Bernardo Provenzano, capo di tutti capi.


Jednak poza mafijną przeszłością miasto samo w sobie pod względem turystycznym nie oferuje nic. Być może nie ma tam człowieka, który mógłby to zmienić, a być może mieszkańcy zwyczajnie turystów… nie chcą. Z doświadczenia osobistego, a także z relacji na innych blogach dowiecie się, że lokalna ludność jest niechętna wobec przyjezdnych, bo przecież są tu z jednego powodu. Ciekawe jednak, że każdy sklepik z pamiątkami (jest ich może że 3) pełen jest i tak nawiązań do mafii i filmu.


Jeśli więc po przejściu miasteczka w górę i w dół (bo tak to właśnie wygląda) macie dość zatrzaskiwanych przed nosem okiennic i znudzeni jesteście trudem interakcji z lokalsami (nawet jeśli wasz chłopak mówi po corleońsku!), polecam wycieczkę po okolicach. Droga w kierunku Palermo oferuje niezapomniane widoki, a jeśli tak jak i mnie, trafi wam się teściu, który zna te okolice jak własną kieszeń, jesteście szczęściarzami.

Nie ma przewodnika (może powinnam napisać?) o spektakularnych wodospadach wysychających od maja do późnego września, starożytnych akweduktach czy naturalnych basenach ukrytych w kamieniołomach. Zachody Słońca nawet w dużych miastach potrafią być dobre, ale te pod Corleone wygrywają wszystko. Załóżcie tylko zakryte obuwie i wysokie skarpety, bo sucha od miesięcy ziemia i kolczasta roślinność potrafi być naprawdę ostra.

Góry są łagodne i niskie- to średnio 600 metrowe skały. Przed wschodem Słońca, nawet w środku lata, można porządnie zmarznąć, dlatego jeśli macie zamiar zobaczyć także Corleone o swice, zabierzcie coś ciepłego do ubrania.

W zeszłorocznym wpisie pisałam już o atrakcjach miasta, dlatego zainteresowanych odsyłam tu, a wszystkim wybierającym się do miasta, polecam pokręcić się również po okolicznych górach.

  • Co za niesamowite widoki. Ja to miasteczko ominęła i widzę, że raczej słusznie, choć trochę szkoda mi tych pięknych panoram gór.
    Słyszałam też, że to mafia sycylijska czerpała inspiracje z książki (na te koszmarne działania), a nie odwrotnie.

    • Na raz mysle warto, bo poza wspolczesnoscia, Corleone ma naprawde dluga historie i za czasow Arabow i swietnosci sredniowiecza, czego slady nadal sa tam widoczne. I te ciasne ulice miedzy budynkami, stare Sycylijki dumne i ubrane na czarno, panowie w coppolach na ulicach. To jest bardzo specyficzne miejsce i ja uwielbiam tam wracac, ale fakt, ze latwo nie jest.

      Dziadek mojego Sergio pamieta tych wszystkich bossow ze szkoly i mowi, ze to zawsze byly najglupsze dzieciaki w klasie.

      • Czyli będę musiała tam wrócić. 🙂
        A z bossami, czy to właśnie tak nie jest, że z jednej strony tylko najgłupsi są wstanie robić takie okropne rzeczy, a z drugiej chcą się „wykazać”. 😉

  • Jak zwykle ekstra foty! Co do powodu niekręcenia Ojca Chrzestnego w Corleone ja znam własnie ten drugi powód, że zażądano od filmowców wygórowanych opłat 😉 Obstaję przy tej! 😀

    • Wlasnie ja tez wole wierzyc w takie wersje, dodaja dreszczyku 😀

  • Mówiłaś, że nie piszesz „praktycznie”, ale przecież to jest świetny i praktyczny wpis! 😀 Chciałabym zobaczyć te naturalne baseny i akwedukty. Piękne te wzgórza i zachody słońca!

    • Takie praktyczne, ze poza nazwa miejscowosci i kierunkiem ”zwiedzania” nie dowiesz sie niczego wiecej o miejscu 😉 I z tym tematem meczylam sie od lipca, bo co tu duzo mowic o gorach :p
      Akwedukty sa na zdjeciu, a baseny- musze pojechac zima, inaczej wody ni ma!

  • widoczki piękne! prawdziwa sielanka
    a z filmami – wiadomka – jak tylko lokalne władze wyczają, że ktoś chce w danym miejscu kręcić film to krzyczą pieruńskie sumy, to zmusza producentów do szukania alternatywnych lokalizacji

    • Tobie wiedzialam, ze sie spodoba, bo jakze inaczej. Ale do Omanskich gor to sie nie umywa!
      Tylko to nie o wladze chodzilo… 😉

Scroll Up