Książka o Sycylii – pocztówki

In Podróże, Włochy

„Dla większości podróżnych jest to zachwycająca kraina, dla mieszkańców innych części Włoch jest to kraj zacofany, pełen średniowiecznych zabobonów i obyczajów. Jest to kraj bandytów i „mafii”.”

„W gatunkach słodyczy sycylijskich – najlepszych na świecie – do dziś przechowały się gusta saraceńskie, a – jak Vincent Cronin twierdzi – kształt ich i barwa przypominają styl wspaniałych dekoracji barokowych wnętrz kościelnych.”

„Kawa jest tu niesmaczna, chociaż bardzo mocna, a największe oburzenie wywołuje żądanie białej kawy. Ale niektórzy ludzie podróżując nie zmieniają swych zwyczajów i naginają do nich każdorazowe otoczenie.”

„Podziwiam zawsze tę ujmującą uprzejmość, godność  i serdeczność włoskiego ludu. Kontakty z nimi są chyba najprzyjemniejszą stroną podróży po Italii.”

„Przed jedną z chat widzimy właśnie staruszkę siedzącą przed progiem – mieszkania służą tutaj tylko do gotowania i spania, reszta życia odbywa się przed domem na ulicy  – i spożywającą gotowanego karczocha z kawałkiem chleba. Karczochy są tutaj, jak się zdaje, podstawą wyżywienia ludzkości, widać ich całe pola i na targu w Palermo można dostać całe masy tych jarzyn, już ugotowanych i oczyszczonych; ludność miasta także kupuje je w dużych ilościach. Do owoców mieszkańcy Sycylii mają lekki wstręt; są nimi przejedzeni.”

„Ale skoro się zboczy z tego corso dla cudzoziemców – i to nie bardzo daleko – od razu ma się inny świat. Właśnie ten świat rybaków i ogrodników. ”

„Kiedy wracam z teatru do mojej dość oddalonej gospody, słońce już zaszło i robi się ciemno. Nie widać wtedy kolorów dnia, nieco jaskrawych i jak gdyby nieprzyzwoitych. W szarym zmroku, kiedy gasną barwy, zaczyna się życie ruin, starych kościołów i resztek pałaców.”

„Opuszczone wille ( na Sycylii widzi się mnóstwo opuszczonych, dawniej zamożnych domów), kaplice, domki na pół rozwalone wzdłuż poniechanej linii kolejowej, są bardzo malownicze.”

„Zwiedzam oszalałe od zarośli roślinnych latomie, dawne kopalnie kamienia, kościoły, muzea. Ale oto około południa niebo zaciąga się białawą zasłoną i poczyna dąć wiatr nie bardzo zdawałoby się silny, ale tak przenikliwy, tak nieznośny, że czym prędzej chowam się przed nim do swojej izdebki w hotelu. Zamykam nawet okiennice, aby nie widzieć poszarzałej płachty morza, która napełnia serce żalem po lazurach. Ale wiatr dostaje się nawet przez okiennice i zasypuje drobniutką warstewką piasku wszystko, co jest w pobliżu okna. (…) I tak jest oto codziennie, przez cały czas mojego pobytu w Syrakuzach: z rana piękne niebo i morze, a po południu wstrętny, zimny wiatr, znienawidzony greco, wiejący z równomierną, przenikliwą i nieznośną siłą.”

„Szedłem ulicą wzdłuż ogródków i zarośli pachnących bardzo mocno. (…) O ile wszystkie kwiaty, które znamy z naszych pól i ogrodów, żyją na Sycylii w przesadniej jakiejś, nadto wybujałej formie, o ile pelargonie i lewkonie tworzą tutaj dziko rosnące drzewka, a jasturny i konicze nabierają jaskrawej barwy obrazów Matisse’a – to północny bez przybiera tu kształt skromny, o wiele skromniejszy niż u nas.”

„I właśnie widzieć cudowny świat Sycylii poprzez to wszystko, co się przeżywa w kraju, poprzez to wszystko, co się myśli i czuje, z czym się jest związanym – to rozkosz prawdziwa.”

„Jakże samolubna wydaje mi się moja turystyczna pozycja wobec tych ludzi związanych z miastem, z gruntem, z pracą, z wyzyskiem, któremu podlegają.”


„Książka o Sycylii” Jarosława Iwaszkiewicza, wydana po raz pierwszy w 1956r, posłużyła mi za przewodnik. Wszystkie powyższe cytaty pochodzą właśnie z tej pozycji. Książka wpadła mi w ręce – jak to zwykle bywa – przypadkiem. Początkowo nudna (na co dzień czytam dokumenty i reportaże, ich język znacznie różni się od literackiego i poetyckiego języka Iwaszkiewicza), z każdą kolejną stroną coraz bardziej wchodziłam w sycylijski świat sprzed prawie stu laty.
Iwaszkiewicz na Sycylii pracował m.in. jako korespondent Ministerstwa Spraw Zagranicznych i przez 25 lat podróżował na wyspę. Pewne rzeczy – co jest oczywiste – straciły na aktualności, ale wiele wątków społecznych, postrzeganie Sycylii przez resztę Włoch, czy cudzoziemców, nie zmieniły się.
Zabrałam więc ze sobą „Książkę o Sycylii” i starego Canona na kliszę do Marsali i pozwoliłam Iwaszkiewiczowi prowadzić się przez znane mi już ulice, z nowym, choć jakże starym (staroświeckim) podejściem.

  • L.

    cudowny pomysł i cudowne zdjęcia!

Scroll Up
Inline
Inline