Florencja è bella e basta!

In Podróże, Włochy

Pijacki pit stop we Florencji, lato 2014. Po nieprzespanej nocy na ławce w Rzymie lądujemy (z Anką – przyp.red.) kabrioletem w stolicy Toskanii, kończąc dzień couchsurfingową imprezą na dachu renesansowej kamienicy, a z samego rana wyjeżdżamy dalej na północ. Cztery lata zbierałam się, żeby wrócić i na spokojnie przyjrzeć się miastu, które (pomimo tak krótkiego pobytu) ciągle mnie do siebie wzywało.

I tyle z mojego reporterskiego planu, bo pierwszego wieczora znów wylądowałam ze starymi znajomymi z dachu, tym razem na tour de bars. Cóż mogę powiedzieć, zdaje się, że toskańskie wino kopie mocniej.


Ile razy patrzę na profil The Sartorialist na instagramie i widzę zdjęcia ludzi z Florencji, tylko umacniam się w przekonaniu, że to zdecydowana stolica mody włoskiej. Co z tego, że największe domy mody mają swoje siedziby w Mediolanie – produkowane na masową już skale ubrania Gucci, Prady czy Fendi to nie to samo, co krojone na miarę sukienki i marynarki w małych florenckich butikach. Nie żebym sprawdzała, ciągle czekam na moment, kiedy będę na tyle obrzydliwie bogata, żeby to potwierdzić, ale ma to sens, bo przecież dla przeciętnego milionera ubrania Gucci to taka sama sieciówka jak dla większości nas Zara. A we Florencji żyje największy we Włoszech procent arystokratów od stuleci.

Macie wrażenie, że brzmi to trochę patetycznie, wydaje się być wyniosłe i sztywne? Bo taka właśnie jest Florencja. Tu za jedzenie, czy picie (nie mówię o kapiącej tłuszczem serowej pizzy, ale i wafle ryżowe nie wchodzą w grę) na schodach kościoła czy progu muzeum można dostać mandat. Dziewczyny noszą głowy wysoko i myślicie, że przez te kilka godzin podczas piątkowego wyjścia, któraś zapytała chociaż jak mam na imię? Podpowiedź: nie. Ale poza Florencją tylko na Sycylii widziałam tak piękne dziewczyny, z posągowymi twarzami i wielkimi oczami. W końcu na czymś florenccy malarze i rzeźbiarze musieli się wzorować, prawda? Wierzę w to tak samo, jak w idealne kształty Davida Michała Anioła (ps. Sprawdzone źródło mówi mi, że włoskie tyłki to najlepsze tyłki).

Nigdy nie uwierzę, że rozmiar nie ma znaczenia. Rozmiar miasta, bo oczywiście to mam na myśli! Nie da się pojechać do Rzymu i zobaczyć wszystkiego w weekend. Florencji też się nie da, ale jeśli nie sypiacie do południa, a nawet i upierdliwy deszcz nie jest w stanie zatrzymać was przed kilometrowymi spacerami (bo szkoda czasu i w sumie co mielibyście robić w hostelu?), zobaczycie sporo. Centrum, i jego historyczna część, jest do porządnego obejścia w dwa dni. Myślę, że kolejne dwa należałoby zaplanować na muzea (David w oryginale ciągle przede mną), kolejny na kupienie do nich biletów (jeśli myślałam, że kolejka na Hradczany była długa, od samego dołu do góry, to życia nie znałam), ale przecież te obrazy mają już tyle lat, że powiszą jeszcze pewnie długo. Nie ma się co spieszyć dla martwej natury.

       

Ale cała ta artystyczna otoczka, przesyt piękna, misterne zdobienia i finezyjnie ubrani ludzie to dla mnie raj. Czuję się tam wyjątkowo dobrze, nie nudzę się, chociaż w ciągu dnia nie mam towarzystwa, a spękane conversy nijak nie przypominają lakierowanych mokasynów dziewczyn w moim wieku.

  • Ania

    przecudne zdjęcia!! byłam we florencji dwa razy, ale u Ciebie podoba mi się najbardziej! <3 pięknie!
    a co z aparatem? będzie jakieś nowe cacko? 😀

    • Co nie?! Tam jest najlepiej! I to nawet wlasnie na ulicach, nie tylko w muzeach i na Duomo, daleko nie trzeba szukac.

      nie ma aparatu, to nie ma mnie, tak wiec bedzie nowy jesli dobrze pojdzie, jeszcze dzis!
      Rip Lumix gx7 [*]

      • Ania

        rip [*] czekam na nowy aparat w takim razie (i na nowe relacje, ileż można czekać :D)

        • jutro będę w mieście, które jest bardzo blisko Twojego ulubionego miasta!

  • Jak ja kocham to miasto! Patrze na Twoje zdjęcia i tak ogromnie za nim tęsknię. Zgadzam się w 100% – Florencja jest fantastyczna. Ma najpiękniejsze tyłki, ubranych ludzi, uliczki, muzea, katedrę, widoki i wiele, wiele więcej. Prawdę mówiąc nie ma nic, co by mi się tam nie podobało.

    • A ja mam jedno ale – ceny. Jednak jest tam duzo drozej, niz w innych wloskich miastach, ale cos za cos 😉

  • Uwielbiam Florencję! Za klimat, ulice, katedrę, sztukę, parki i widoki. Aż zatęskniłam 🙂

  • Florencja to najlepsze miasto Włoch. Wypowiem się, ale w sumie się nie znam, we Włoszech byłam tylko 3 razy.
    Ale tak. Mi się podoba tam niezmiernie, już stawiając we Florencji pierwsze kroki wiedziałam, że to jest TO miasto. A jak wrócę sobie myślami do ostatnich książek Terzaniego to jeszcze bardziej napawa mnie to patetyzmem!

    • Le grande belleza jest idealna rzymska, ale we Florencji mogliby nakręcić drugą część!

Scroll Up
Inline
Inline