12 h na południe od Warszawy

In Podróże, Polska

12h na południe od Warszawy leży np. RPA. Czas niby sprawiedliwy dla każdego, a jednak nam udało się pokonać nie 14 193 km, a zaledwie 424. Dojazd do Rzeszowa= 5h w TLK; dojazd w Boże Ciało w Bieszczady- nie chcecie wiedzieć. I tak jesteśmy wdzięczni PKS Jarosław za jakikolwiek autobus, mimo że średnia prędkość wynosiła 40km/h. Jest to jednak idealna okazja, aby wprowadzić w życie patetyczne slogany #slowlife i #slowtravel i do przodu!

I to był bardzo doby pomysł, aby wstać o świcie i od razu ruszać w góry. Zimowy Smerek zaliczony, przyszedł czas na letni. Czarym szlakiem z Jaworca to według mapy 3-4 godzin. Według trasy odzianej świeżymi kupami niedźwiedzia- jakieś 2,5. Time is relative, prawda?

Kilka fotek z analoga:

Drugi, zdecydowanie lepszy powód dla którego warto było rano wstawać jest taki, że kiedy my około południa schodziliśmy już na dół, całkiem spore tłumy dopiero wdrapywały się na górę. Nic mnie tak nie satysfakcjonowało w tej chwili jak ich pełne nadziei spojrzenia i pytania czy daleko jeszcze. Hehe, no pewnie, że daleko, i stromo.

Magia Bieszczad istnieje i unosi się w powietrzu. Góry, choć niepozorne wydają się być idealne- łagodne, zielone i dzikie. Świadomość, że mieszkają tam wilki, rysie i niedźwiedzie jest tak samo stresująca jak i wspaniała.

Prawdziwi górale deszczu się nie boją i szanuje, że chce im się włazić jeszcze w strugach pod górę, my jednak byliśmy na to średnio przygotowani. Plecak i kurtki z lumpeksu okazały się strzałem w dziesiątkę, ale poza tym nie mieliśmy nic, aby na siebie narzucić. Udało nam się jeszcze poautostopować po okolicach, trafiając nawet na Holendrów (!), ale perspektywa dwóch kolejnych dni w schronisku nie przekonywała, dlatego w przerwie między chmurą a ulewą, musieliśmy zmienić plany.

  • <3 te mgły, magiczne mgły…

  • parujące lasy! <3
    to jest takie słabe, że mieszkając niegdyś tak blisko, ja prawie wcale nie znam tych gór.

    • no tak to jest, ale polecam nadrobic 🙂 spodoba Ci sie na bank.

  • Jeżdżę tam od zawsze, jak byłam mala (mniejsza?) całe wakacje spędzałam w tych stronach i uwielbiam tam wracać, szczególnie zimą <3

  • normalnie jak tak czytałam to aż łezka w oku z tęsknoty za Polską – a to mi się zdarza rzadko! a i w Bieszczadach nigdy nie bylam! wyobraź sobie! JaK TO MOŻLIWE, ale właśnie trochę przeraża mnie sposób dotarcia tam – to co opisujesz na początku – zawsze słyszałam takie opowieści z dojazdu, więc teraz już nie mam wątpliwości, że to jedyny sposób 😀

    • No bez przesady, troche wyrzymasz, a Ty akurat widoki masz prze-przednie! <3 Poza tym masz czas (ja nadal nie bylam w Tatrach) i potzrebuejsz duuuzo czasu wlasnie zeby dojechac i na spokojnie polazic. Wierze, ze podobaloby Ci sie, szczegolnie te wszystkie dzikie zakatki 🙂

  • Kocham tę scenkę son vs. sun. Twój komentarz na początku brzmi groźnie, ale z boku wygląda to zwyczajnie przeuroczo! 😉
    Gosiu, Gosiu, nie wiem, jakim cudem pominęłam fakt, że Wy tam byliście 1,5 dnia! Wiem, że deszcz, pamiętam też złoty strzał na stopa, ale zakodowałam sobie, że to jednak było po 4 dniach w Bieszczadach. :((( Ja też chce tam jechać – chodź weźmiemy L4 jesienią. Wiem, że potrafisz!

    • hehe, ja jestem zatrudniona wiesz jak, a jak Bozia da, to do wrzesnia popracuje 🙂 takze odpowiedz brzmi- ZGODA 😀

  • w bieszczady to ja się może dotelepię jak wynajdą teleport (podobno kwanty chińczycy już umieją teleportować) albo połączenie lotnicze ławica – jasionka. tylko że wtedy razem ze mną przyleci chmara ludzi i prawnicy z poznania 🙁 moge jeszcze rzucić pracę i zostawić męża i wtedy przyjechać sama, hehe…

    wytatuuję sobie kiedyś na ramieniu: lubię czytać marinę furdynę.

    a po głebokim namyśle jako foto nr 1 wybieram zielony domek i dzieci na ganeczku. cudo!

    • Autostopowalam z ludzmi z Gdyni i ze Szczecina! Nie powiem, dojazd zajal im tyle samo czasu co nam, ale wszyscy twierdzili, ze bylo warto i raz w roku to przynajmniej.
      Pani prawnik juz nie wroci na 1000 %. Zostanie co najwyzej nad Solina w Amer-Polu (wygoogluj, dawno sie tak nie usmialam na widok ogromnej noclegowni o nazwie Amer Pol z logo z polska i amerykansa flaga. +200 do wiz).

      Ej, dzieki Ci! ja sobie wtedy wydziaram ‘niesmigielska’ w serduszku i bedziemy kwita :p

      Wiem, tylko za nic w swiecie nie dalo sie obejsc tej siatki, a chwile pozniej pojawil sie tato dzieciaczkow i bylo mi glupio w nich zoomowac. Idealna scenka- miejsce i kolory.

  • Ej, ale piękne widoki mieliście! Parę lat temu weszłam na Połoninę Caryńską i moje jedyne widoki były na mleczną mgłę i wysoką trawę… Na szczęście trafił nam się też piękny, słoneczny dzień 🙂

    • Piekne, ale w planach mialo byc znacznie wiecej, plus wschody i zachody Slonca z Chatki Puchatka. To jednak, tak jak i w Twoim przypadku, tylko powod, aby wrocic 😉

  • Biszczady <3

Scroll Up
Inline
Inline